Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl Różowe wspomnienie Odszukaj.com - przepisy kulinarne Top Blogi Staedter Akcja: Nie kradnij zdjęć!
Blog > Komentarze do wpisu

Krem z kasztanów

 

Krem z kasztanów

Lubimy trzymać je w kieszeni wierząc, że pochłaniają złą energię, że mobilizują do działania. Moje kasztany nie posłużą za materiał do robienia ludzików a przeobrażę je w fantastycznie słodki smakołyk, bo to, co skorupka zawiera w środku, jest warte grzechu. Kasztan jadalny jest lekkostrawny a jego miąższ mączny. Delikatny i słodki smak na długo pozostają w pamięci. Przepis na ten deser znalazłam w Kuchni Litewskiej i przedstawiam go w ramach podróży kulinarnej po Litwie. Poniższe proporcje wystarczają, aby zaspokoić słodkie potrzeby 8-10 osób. Jak dla mnie, deser mógłby być mniej słodki i z mniejszą ilością żelatyny.Od siebie dodałam spód z ciasta biszkoptowego i użyłam pierścieni cukierniczych, ale można go rozlać do małych naczynek, w których zostanie podany.

Składniki:

  • 400 g jadalnych kasztanów
  • 5 żółtek
  • 1 szklanka cukru
  • 1 ½ szklanki śmietanki (30 %)
  • 2 ½ deka żelatyny
  • 1 kieliszek maraskino lub rumu
  • 1 szklanka wrzątku

Przeciąć łuskę kasztanów z jednej strony i ugotować do miękkości. Wyłuszczyć, zdjąć łuseczkę spodnią i gorące przetrzeć przez sito.  Utrzeć żółtka z cukrem do białości. Żółtkowy krem przełożyć do rondelka, wlać  ½ szklanki śmietanki i podgrzewać mieszając do zgęstnienia ( Dokładnie tak samo jak przy zaciąganych kremach) Ubić pozostałą śmietankę i połączyć ją z przestudzoną masą kasztanową.

Żelatynę rozpuścić w szklance gorącej wody dodając kieliszek maraskino* i wmieszać ją do kremu jajeczno-śmietanowego. Lekko przestudzić i połączyć z ubitą śmietaną i puree kasztanowym. Rozlać do naczynek i wstawić do lodówki do stężenia. Ozdobić listkami z ciasta kruchego.

Smacznego :)

* Maraskino słodki likier wyrabiany pierw. w Dalmacji, w okolicach Zadaru, destylowany z fermentowanego soku maraski, gorzkiej dzikiej wiśni dalmatyńskiej, zazw. z dodatkami (jak gorzkie migdały, jaśmin a. wanilia).

 

wtorek, 27 października 2009, szarlotek

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/10/27 09:37:46
uwielbiam kasztany jadalne! :D
-
2009/10/27 09:51:59
Szarlotku, deserek pierwsza kalsa! :) Wyglada pieknie i na pewno rownie swietnie smakuje. Nigdy nie uzywalam jeszcze jadalnych kasztanow do deserow chociaz mam kilka przepisow. A szkoda, bo kasztany lubie. Szczegolnie te pieczone na blasze, ktore mozna tu kupic na przedwiatecznym bazarze. Nic tak cudownie nie grzeje w dlonie zimowa pora :))
-
2009/10/27 09:57:38
Oj nie spodziewalam sie takiego cuda pod nazwa krem z kasztanow!
-
2009/10/27 10:06:57
Nie przepadam za deserami z kasztanów, wydają mi się mdle i zazwyczaj są za słodkie, ale to cudo, które zrobiłaś, wygląda bajecznie i na pewno bym się skusiła
pozdrawiam
-
2009/10/27 10:11:52
alez rewelacyjnie on wyglada!!!!!! przecudownie!!!!
Pozdrawiam :)
-
2009/10/27 10:17:53
Piękne maleństwa :) Choć kupny krem z kasztanów, który sobie kupiłam we Francji był dość mdły, to myślę, że w domowym wyrobie można to odpowiednio doprawić. :)
-
2009/10/27 10:24:01
A jak się robi takie wzorki na ciasteczkach?
Po tytule spodziewałam się zupy ;) I przypomniało mi się jak w harcerskich czasach usiłowałam zrobić placki z żołędziowej mąki :P
-
2009/10/27 10:25:44
Piękny !
A ja jeszcze nigdy nie próbowałam kasztanów, nie znam ich smaku. Och, musze kiedyś to nadrobić:))
Szarlotku jestem pełna podziwu dla Twoich zdolności cukierniczych.
Pozdrawiam:)))
-
2009/10/27 11:38:04
Przepiękne, lubię kasztany, ale jeszcze nigdy nie jadłam przetworzonych. Pozdrawiam:)
-
2009/10/27 12:23:02
Deser jak najbardziej na czasie, czy można użyć kasztanowego przecieru z puszki? Czasami w sklepach jest widziany kasztan jadalny, ale to rzadko. Ostatnio jadłam solone je z grilla w zimny wieczór w Berlinie, szkoda, że u nas nie ma takich zimowych przysmaków, pozdrawiam.
-
2009/10/27 12:46:44
Sami nigdy nie przygotowywaliśmy kasztanów, ale mamy z nimi miłe wspomnienia. Dwa lata temu w Grecji Pani Maria, u której mieszkaliśmy, kilka razy częstowała nas cieplutkimi pieczonymi kasztanami.
Pięknie i smakowicie wygląda ten Twój deser!
-
2009/10/27 12:59:59
zaszalalas! wszyscy walcza z dynia a u Ciebie kasztany. pieknie! :-)
-
2009/10/27 13:12:27
Jej. Super. Piękne jak zawsze i oryginalne.
:) Ogromnie bym chciała spróbować.
Nie pamiętam juź smaku...jadłam tak dawno temu.

pozdrawiam
M.
-
2009/10/27 13:32:22
Uff, dopiero wróciłam a tu tyle komentarzy :)
Paulino* :)
Majko* Pieczone są super. Do tego deseru można użyć również pieczonych :)
Eve* Ja też i dlatego go wybrałam :)
Beato*Dla mnie też są w tym deserze za słodkie, dlatego polecam ograniczyć cukier, no i może trochę lżejsza śmietanka byłaby wskazana :)
Gosiu* Tak mi się skojarzyło torcikowym wydaniem :)
Mi* Myślę, że dodając odpowiedni trunek z pewnością można podrasować ten mdławy dla niektórych smak.
Pinkcake* Kuś mnie tymi żołędziami, kuś :) Listki, to nic innego jak pozostałe ciasto z tart, którego resztki mrożę a potem tylko wyjmuję,wałkuję na macie silikonowej na cienko i plastikową łopatką rysuję listki nanosząc delikatne linie na cieście. Nadmiar ciasta usuwam, mrożę 30 minut i piekę jak ciasto na tartę. Ot, cała tajemnica :)
Majanko* Zbytnią wielbicielką tego smaku nie jestem, ale pieczone i deser jest OK. :) Wersja light byłaby jednak wskazana, chociaż jak poczytałam o kuchni Litewskiej, to ten deser wypada dietetycznie :D
Noblevo* Spróbuj z połowy lub 1/3 składników :)
Dorotko* Nie wiem jak wygląda przecier z puszki...U mnie, po przetarciu wyglądał jak drobna kaszka.
Ireno i Andrzeju* Takie wspomnienia to jest coś :)
Wianuszku* Jesień tak mnie nastraja :)
-
2009/10/27 13:56:03
a ja jeszcze nigdy nie jadłam kasztanów. A Twoje zdjęcia tak kuszą, trzeba nadrobić zaległości
-
2009/10/27 14:18:03
Bajecznie piękny deser. I napewno też bardzo smaczny:)
-
2009/10/27 15:22:05
A ja mam jeszcze sporo kasztanów w spiżarce :) Może właśnie taki śliczny mus z ich zrobię :)
-
2009/10/27 16:20:45
A gdzie kupujesz kasztany? W Polsce nigdzie nie mogłam znaleśc a po prostu uwielbiam te pieczone i zawsze jem ja na nartach w Szwajcarii albo w Austrii.
Kiedyś z Francji przywiozłam krem kasztanowy. Był cudowny, chociaż bardzo słodki. Inny niż ten, tamten to było smarowidło na kanapki, a nie deser.
Chetnie bym wypróbowała ;)
-
2009/10/27 22:24:06
Twoje zdjęcia to dzieła sztuki!!!
-
2009/10/28 10:54:51
Szarlotku pięknie zaprezentowany ten deser - ja osobiście bardzo lubię kasztany ale nigdy nie robiłam z nich deseru. Może się skuszę na ten Twój :)

ślę moc pozdrowień
-
2009/11/02 13:05:21
Niesamowite torciki, przepięknie zaaranżowane!