|
Blog > Komentarze do wpisu
Róże z masy cukrowej
Dzisiaj w Warszawie, w samo południe wyrusza marsz Różowej wstążki. Warszawianki, ale nie tylko one, dostają w tym roku moc informacji zachęcających do profilaktyki i różnorodnych badań. Tak wielkiej przychylności różnych organizacji jeszcze nie widziałam. To dobrze, bo nareszcie wiele kobiet z niepewnych, lękliwych i być może zagubionych w swojej niewiedzy, stanie się mocnymi, świadomymi i zdrowymi, nie tracąc nic ze swojej delikatnej, wrażliwej natury. Wszelkie potrzebne informacje znajdziecie tu. Pomyślałam sobie, że dzisiejszy dzień będzie doskonały do przypomnienia o możliwości samodzielnego przygotowania ozdób z masy cukrowej. To niezwykle cudowny relaks, przenieść się na chwilę, jak dziecko do krainy fantazji, by móc z niekształtnej bryły tworzyć płatek po płatku piękne róże. Oczywiście dzieci mogą nam w tym pomagać wycinając z rozwałkowanego ciasta foremką gwiazdki, listki, zwierzątka itp. A odkładając je do malutkich naczynek mamy możliwość nadania im trójwymiarowych kształtów. Do tej pory dodawałam do masy ocet, ale po znalezieniu artykułu Notme o cukrowych różach postanowiłam sprawdzić jak będzie się pracowało z taką masą. Masę bardzo łatwo się wyrabia i barwi, ale zdecydowanie jest do tworzenia większych róż, gdyż nie można jej tak cienko rozwałkować jak bym chciała.( Może, muszę trochę poćwiczyć) Jednak i na to znalazłam radę, dodając do masy przeznaczonej na róże, glukozę w proszku. Po tym zabiegu uzyskałam bardzo cienkie ciasto, idealnie współpracujące z moimi dłońmi. Sprawdziłam też możliwość barwienia masy zmielonymi na puder galaretkami. To był doskonały pomysł, bo oprócz fantastycznych kolorów uzyskałam idealny smakowo wyrób. Masę cały czas, trzymałam pod wilgotną ściereczką, aby nie wysychała, odrywając po kawałku potrzebnym do ulepienia dwóch-trzech różyczek. Swoje różyczki wycinałam szyjką od plastikowej butelki lub malutką nakrętką. Wycinając płatki kieliszkiem, otrzymujemy bardzo duże kwiaty. Przepis cytuję za autorką z moimi spostrzeżeniami i zapraszam do rodzinnej zabawy w długie jesienne i zimowe wieczory. Na początek proponuję bawić się z ½ niżej podanych składników. Składniki na 7 dużych róż:
Dodatkowo u mnie:
Wykonanie: Listki żelatyny moczymy w zimnej wodzie przez 5 minut, po czym wyjmujemy i rozpuszczamy w 10 łyżkach gorącej wody.( żelatynę w proszku od razu rozpuszczamy w gorącej wodzie) Do 350 g cukru pudru dodajemy 3 łyżki żelatyny i zagniatamy jednolite ciasto. Ja łączyłam składniki w miseczce przy pomocy łyżki. Kiedy masa była wstępnie połączona, przełożyłam ją na deskę do krojenia i dokończyłam wyrabianie. W razie potrzeby dodajemy cukier lub żelatynę. Tak przygotowaną białą masę, ( która na początku była jasno różowa) odkładamy na bok przykrywając ściereczką. Teraz możemy już barwić masę na dowolne kolory. Autorka podaje, że użyła po 4 krople, z trzech wybranych barwników. Ja, natomiast dosypywałam zmielone w młynku do kawy barwne galaretki, dozując ilość do potrzeby uzyskania oczekiwanego koloru.
Rozwałkowujemy potrzebną porcję ciasta na grubość około 2 mm, pamiętając o podsypywaniu cukrem ( w moim przypadku glukozą, bo miałam wrażenie, że jednak mogę cieniej rozwałkować ciasto) i wykrawać dowolnej wielkości krążki. Jeżeli nasze płatki będą zbyt szybko wysychały, to przykrywamy je lekko wilgotną ściereczką. Rozpoczynamy zlepianie różyczek, płatek po płatku. Gdyby masa nie chciała się nam sklejać, to możemy miejsca połączeń smarować lekko wodą, lub białkiem jaja, przesuwając w tym miejscu palcem. Mi pierwsza róża nie wyszła, ale od drugiej załapałam potrzebną technikę. Podczas lepienia możemy dowolnie kształtować nasze płatki mniej lub bardziej je wyginając. Przed ostatecznym ściśnięciem wkładałam patyczek od szaszłyków do środka kwiatu a następnie wyjmując go obcinałam nożyczkami nasz zbyt długi ogonek. Tak przygotowaną różyczkę odkładałam na przygotowane szyjki butelek i nakrętki w celu wyschnięcia i stwardnienia. Odkryłam, że gotowe róże dobrze jest zwilżyć delikatnie wodą przy pomocy pędzelka, bo stają się cudownie błyszczące a brzegi delikatne i równiutkie. Wszystkim polecam własnoręczny sposób przygotowywania ozdób, takich jak róże, listki, gwiazdki, figurki oraz koraliki. Miłej zabawy!
sobota, 10 października 2009, szarlotek
TrackBack
Komentarze
2009/10/10 10:43:39
Majanko* Dziękuję! Jednak ciągle mam wrażenie , że duża grupa ludzi, boi się rozmawiać na trudne tematy, aby przypadkiem nie zapeszyć. Ta bzdura ma głębokie tradycje i dopiero tragedia bliskiego otwiera oczy i pokazuje jakimi jesteśmy egoistami osierocając Nasze rodziny. Ale i wtedy cześć oskarża wszystkich i wszystko, nie dopuszczając do siebie własne niedbalstwo. No, ulżyło mi , wiec idę demonstrować własną odpowiedzialność.
Pozdrawiam i życzę miłego dnia :) 2009/10/10 10:54:36
Padłam i nie mogę powstać... A JA TAK NIE UMIEM buuuu.... ;))
Podziwiam ludzi, którzy maja artystyczne zdolności :-) Piękne!!!! 2009/10/10 11:03:58
Tym razem mnie zatkało! Ile trzeba wyczucia, cierpliwości i talentu, żeby wytworzyć takie cudeńka! A ile z tego satysfakcji! jestem pod ogromnym wrażeniem!
2009/10/10 12:44:37
Matko słodka, jakie cudeńka, mnie się to nigdy, przenigdy nie uda, ale zjeść na pewno udałoby się. Mniam, mniam:)))))
2009/10/10 13:46:34
Szarlotku wspaniale, ze poruszasz tak wazny temat :) Rozyczki cudowne :)
2009/10/10 15:27:06
szarlotek dziękuję za ten przepis już od dawna się zastanawiałam jak samemu zrobić takie dekorację.za 6mies będę robiła roczek synkowi i chciałam sama wszystko zrobić może masz jakiś pomysł na pyszny tort.
2009/10/10 16:17:53
masz fach w rękach wiesz? czy na co dzień zajmujesz sie jakimiś pracami manualnymi?
2009/10/10 19:36:02
Piękne róże, piękna idea...
Wkładasz dużo serduszka w to co robisz i w co się angażujesz. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie M. 2009/10/10 21:23:22
ooo :) ja wszelkieo rodzaju ozdoby robię z podobnej masy, takiego lukru plastycznego. Przepis brzmi w zasadzie całkiem podobnie :D tylko takiego koloru nie osiągnęłam jeszcze nigdy :) śliczne.
2009/10/10 23:05:14
to ja jestem ciekawa co Ty nam kochana przyozdobisz tymi rozyczkami??
2009/10/12 05:49:23
Mafilko* Wydaje mi się, że to każdy mi każdy potrafi :)
Grazynko* Satysfakcja ogromna :D Andziu* :) Clevera*Przez dodanie jako barwnika galaretki, smakuje całkiem nieźle:) Wiosenko* Dawno nic nie lepiłam, więc taki komplement mnie bardzo cieszy :) Magoldi* Mam nadzieję, że chociaż trochę uda mi się dotrzeć do tych, którym się wydaje , że wszelkie choroby ich nie dotyczą. Żal tylko, że tak mało mężczyzn było na marszu, bo to ich wsparcie i zachęta byłaby najlepszą zachętą dla ich partnerek. No i ciągle jest Nas za mało, propagujących profilaktykę :) Alinko* W zasadzie mi też :) i to podwójnie :D Edmapa* Torty piekę bardzo rzadko, bo tak dużej ilości słodkiego porostu nie ma komu jeść ale widziałam u Arabeski bardzo fajny leciutki tort truskawkowy :) Ja dopiero bardziej coś wymyślnego będę piekła w drugiej połowie listopada, no chyba że starczy mi czasu i poszaleję w różowym tygodniu :) Ago* Tak, tak...jak większość z Nas...piorę, prasuję , sprzątam ...same manualne prace :) Moniko* Nie chcę stracić Tych co lubię i Tych których mogę spotkać na swojej drodze i polubić :) Kasiu* Myślę, że ten pierwiastek artyzmu ma każdy z Nas :) Paulino* To zasługa galaretki a te zawsze u mnie są pozaczynane :) Podjadek zjada trochę na surowo i resztę zostawia:) no bo, ile można wciągnąć galaretki :D Wianuszku* Zobaczymy :) Margot* Jedyna pewna rzecz to taka, że na pewno zostaną użyte w Różowym tygodniu :) |
Bardzo, bardzo mi się podobają. Podoba mi się też to , że przypominasz o czymś bardzo ważnym.
Pozdrawiam:)