|
Blog > Komentarze do wpisu
Kokosowe kuleczki
Zostałam wytypowana przez Oliwkę, Pinkcake,Grażynkę do kolejnej blogowej zabawy, mającej na celu zaglądnięcie w głąb swej duszy i przyznanie się do tego, co lubimy. Rozumiem, że idea zabawy ma na celu poznanie nas bardziej prywatnie, co nie jest łatwe, bo często zaskakują nas zarówno prywatne pasje jak i wygląd osób, które znamy z blogowych notek. Do ujawnienia swojego wizerunku jeszcze nie dojrzałam, więc zostaje przyznać się do malutkich słabostek, których towarzystwo bardzo lubię…. Gapa ze mnie , bo ustrzeliła mnie również Nobleva i Karmel.itka
Uff…. I jest kolejny malutki wycinek tego, co wypełnia moje życie;) Kolejnym etapem zabawy jest obdarowanie tym wyróżnieniem 10 osób, które pociąga zabawę dalej, wzbogacając naszą wiedzę o sobie. Tu się wyłamię, bo tak naprawdę to każdy, do kogo zaglądam przemyca cząstkę siebie, swoich emocji, rozterek, smutków i radości na karty swojego bloga dając nam wyobrażenie o sobie. Błyskawicznie odczytujemy, że trzeba napisać dobre słowo, zaoferować pomoc czy podtrzymać na duchu w prywatnej poczcie. To blogowa przyjaźń, wolno dojrzewająca, ważna
A skoro nie samą zabawą człowiek żyje, to zapraszam na Kokosowe kuleczki w gorzkiej czekoladzie. Proste i szybkie w przygotowaniu ucieszą każdego kokosowego łasucha. Tak naprawdę i bez czekoladowej polewy są łakomym kąskiem. Z podanych niżej składników otrzymujemy 30 sztuk, wielkością zbliżonych do orzechów włoskich. Polecam Składniki:
Do garnuszka o grubym dnie wlewamy mleko i wsypujemy cukier. Podgrzewając rozpuszczamy cukier, doprowadzając do lekkiego zgęstnienia syropu. Kiedy syrop zacznie się burzyć, natychmiast zdejmujemy i mieszając uspokajamy płyn. Wsypujemy pozostałe składniki i dokładnie mieszamy. Kiedy masa zgęstnieje, rozdrabniamy masę miksując całość „żyrafą”. Z lekko ostudzonej masy rolujemy kulki, pomagając sobie łyżką do melonów i odkładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni i wstawiamy kokosowe kuleczki na 10-12 minut. Nie mogą się zrumienić. Wyjmujemy i odstawiamy do ostudzenia. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. W kuleczki wbijamy wykałaczki. Oblewamy polewą i poruszając kulistym ruchem patyczek z nabitą kuleczką pozbywamy się nadmiaru czekolady. Jeżeli chcemy uzyskać bardziej gładką powierzchnię kuleczek, to po zastygnięciu pierwszej warstwy, polewamy drugą warstwą. Odstawiamy do zastygnięcia wbijając patyczki w gruby styropian. Układamy w papierowych kubeczkach i przenosimy do pudełka. Smacznego
czwartek, 02 września 2010, szarlotek
TrackBack
Komentarze
mrouh
2010/09/02 13:05:52
Sama do kokosa nie pałam miłością, ale... fantastyczny pomysł na prezencik:-) dziękuję za inspirację :-)
2010/09/02 13:28:34
Robiłam takie pralinki i były fantastyczne w smaku :) A jakie piękne, równiutkie Ci wyszły :)
2010/09/02 13:35:47
Kokosowy łasuch, to ja ! Robiłam kiedyś podobne kuleczki i wiem, jakie są pyszne :)
2010/09/02 13:40:16
Mmmm, bardzo głośno do mnie przemówiły te kuleczki;) Gdyby nie masło, zrobiłabym je dziś!
2010/09/02 13:42:15
Kocham KOKOS!! Zdjęcia cudo! Kulki cudo! Przepis wydrukowany :)))
2010/09/02 13:57:36
kocham wszystko, co kokosowe!! kuleczki wyglądają w przekroju jak bounty - mniam!
2010/09/02 14:04:45
Małgosiu* I podobnie smakują :)
Milk_chocolate* Dziękuję Gosiu* To daj produkt zastępczy :)* Grażynko* a ja nie ,dlatego musiałam je popełnic znajdując puszkę mleka w szafce :) A bounty uwielbiam w gorzkiej czekoladzie :)* Kasiu* Łyżka do melona jest rewelacyna do toczenia kulek :) 2010/09/02 14:25:45
robiłam podobne kulki, jak bounty smakowały (:
a Ciebie sobie nie potrafię wyobrazić (; z tego co pamiętam to chyba pisałaś że jesteś drobna i masz blond włosy (: pozdrowienia! 2010/09/02 14:46:39
Viri* Jak nic byłabyś zaskoczona :) Nie pisałam , żem drobna tylko że się nie odchudzam , bo brak mi konsekwencji a zawsze ubywa mnie nie tam, gdzie bym chciała ;D a blond włos się zgadza, chyba że ulegnę tęsknocie i przefarbuję ;D
2010/09/02 16:08:30
osz kurczaki.....niewątpliwie jest to rzecz, którą muszę spróbować zrobić, jesli mi się uda nie omieszkam się pochwalić, jesli nie, to będę jak mysz pod miotłą :)
2010/09/02 16:15:37
aaa (: jak nam się pokarzesz to wtedy siem zobaczy czy jestem zaskoczona czy nie (:
buzia. 2010/09/02 19:12:59
Och, jakie piekne te kuleczki! I kokosowe ! Coś dla mnie, kocham kokos i czekoladkę:))
Pozdrowienia Szarlotku:) 2010/09/02 19:33:25
dla mnie wystarczą twoje kreacje Szarlotku - cukiernicze rzecz jasna :)
2010/09/02 19:49:59
jakież cuda!
kokos, czekolada w takim wydaniu. lepsze niż bombonierka! podobają mi się. straszliwie ;] zapraszam Cię także do zabawy. szczegóły na moim blogu ;] www.karmel-itka.blogspot.com 2010/09/02 20:52:32
Dobrze się czegoś o Tobie dowiedzieć, Szarlotko. Ten tycjanowy kolor... Śliczny. Naprawdę mi się podoba - choć przyznam szczerze, że usłyszałam o nim pierwszy raz! No cóż, włosów jeszcze nie farbuję, więc... ;))
Swoją drogą - widzę, że miałaś spore powodzenie - tyle wyróżnień! ;) Hmm... Kiedyś bardzo kokos lubiłam. Ostatnio nieco się od siebie oddaliliśmy. A teraz czuję, że miłość znowu mi wraca - więc takie kuleczki są w sam raz dla mnie. Częstuję się więc jedną... albo kilkoma. ;) Uściski! 2010/09/02 20:55:23
alez cudne te kuleczki sa!!!!!
Pozdrawiam :) 2010/09/02 21:28:24
Śliczne te kuleczki. Połączenie kokosu z czekoladą to jedno z moich ulubionych..:D
2010/09/02 21:32:37
A może w ramach Twojego wizerunku wystąpi "rudy miaukun"? ;)
I jeszcze chciałam powiedzieć, że od dawna podziwiam Twoje artystyczne potrawy - same cudeńka 2010/09/02 22:26:19
jak z paryskiej cukierni to takiej co mucha nie siada -cudne te kulki
całusy p.s a ja lubię bardzo kreacje Charlotte 2010/09/02 22:37:33
czy to pudeleczko mozna od razu zapakowac i przedslac na wyspe, bardzo prosze :-))))
2010/09/03 07:25:56
to byś i moją buzię polubiła, w lecie to istna zbieranina różnej wielkości piegów ;)
2010/09/03 08:16:08
Kitty-m* Już występował w tej roli przy innym łańcuszku zwierzeń, więc jeżeli chcesz zobaczyc jak wygląda sędziwy ulubieniec ( zaczął 17 rok ) , to zerknij tu cukierniczekreacje.blox.pl/2009/07/Lancuszek-zwierzen.html#ListaKomentarzy
Alu* Już myślałam , że dobiłam cię makową galaretką ;D UFF.... ŻYJESZ !!! Ago* A kto powiedział, że nie mam do ciebie słabości..... ;D Wianuszku* Myślisz ,że dojadą w nienaruszonym stanie? 2010/09/03 08:53:58
twoje przysmaki wyglądają jak dzieła sztuki a i smakują zapewne nieziemsko :)
2010/09/03 10:21:16
Wyglądają jak z cukierni! Muszą być pyszne...
2010/09/20 14:08:02
Pamiętam, jak się cieszyłam, gdy Bounty wypuścił serię w gorzkiej czekoladzie. To zestawienie było zdecydowanie lepsze od kokosowej masy w czekoladzie mlecznej. Widzę, że będę musiała spróbować Twoich kuleczek :)
Gość: polish-korean.girl, acfb88.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/11/07 00:42:37
czemu mi to poplynelo?Yhhh...
2010/11/07 09:55:50
Polish..* Nie rozumiem.....czy chodzi o rozpadanie się kuleczek przy wkładaniu do czekolady? Jeżeli tak, to kuleczki były zbyt ciepłe i się nie związały.
2010/11/07 10:01:17
Chyba, że chodzi o to, że próbowałaś je zdjąć z gorącej blachy...... Kurczę, nie wiem.....
Gość: polish-korean.girl, acge147.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/11/07 13:47:58
Kuleczki poprostu poplynely na blaszce. A podałaś wszystkie składniki napewno? Bo moja mama powiedziala ze w tym składzie to nie było niczego co by je tzrymalo np. białka, to sa napewno wszystkie składniki?
2010/11/07 15:11:33
Polish..* Nie mam przy sobie zeszytu z którego brałam przepis, ale sprawdziłam notatki w komputerze i nie widzę błędu. O ile pamieć mnie nie myli, to właśnie brak jajka zadecydował, że je wykonałam. Pamiętam ,że trzeba było mocno upychać lepiące od słodyczy nadzienie w łyżce do melonów, by bez problemu otrzymać zgrabną kuleczkę. Podczas pieczenia a właściwie bardziej suszenia zewnętrznej warstwy stawały się miękkie ale nie rozpadające,( a spodnia warstwa lekko mi się przypiekała) dlatego po wyjęciu blachy z pieca pozwoliłam im na niej ostygnąć. Mam nadzieję, że nadzienie nie poszło do kosza, tylko ponownie ulepiłaś z ciepłej masy kulki :) Właściwie jak teraz o tym myślę , to równie dobrze takie zaparzone syropem cukrowym płatki kokosowe, wcale nie trzeba by piec a tylko pozostawić do stwardnienia/zespolenia i dopiero oblewać czekoladą.
Pamiętam, że zrobiłam do przepisu notatkę ,bo po dwóch tygodniach ulegają lekkiemu scukrzeniu, więc dobrze byłoby dodać trochę glukozy do masy. Jak odbiorę zeszyt to zerknę i jakby co, to dam znać. |