Ostatnie wpisy
Zakładki:
*
Autorka
Lekarstwo na chandrę
W chwilach wytchnienia
Z czterech stron świata
|
sobota, 21 stycznia 2012
Przepis na to ciasto kieruję do tych, których dopada niechciejstwo przez duże N a z pewnych względów muszą trochę pobuszować w kuchni. Niezwykle proste do wykonania,zawsze się udaje i jest bardzo , bardzo smaczne. Prawie wszystkie składniki odmierzamy za pomocą miarki a wszelkie ucieranie wykonuje za nas robot. Już widzę te wasze lekkie uśmiechy i szept … Fajna sprawa……… A gdyby i przekładanie kremem było tego dnia szczytem nie do zdobycia, to najprościej z tego zrezygnujcie lub podajcie ciasto swoim gościom z masłem orzechowym lub czym tylko chcecie. Pozostanie jedynie problem zmywania, ale znając inwencję kobiet wiem, że i na to zajęcie znajdziecie ochotnika. Składniki; Tortownica o średnicy 24 cm
Krem
Dodatkowo
Masło ucieramy na krem z cukrem i pojedyńczo wbijanymi do masy jajkami. Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia, przesiewamy, łączymy z posiekanymi orzechami i wiórkami kokosowymi. Do utartej masy nie przerywając miksowania dodajemy naprzemiennie przygotowaną mąkę i śmietanę wymieszaną z ekstraktem waniliowym. Piekarnik nagrzewamy do 175-180 stopni C. Dno formy wykładamy papierem do pieczenia, wylewamy ciasto, wygładzamy powierzchnię i wstawiamy na dolny poziom nagrzanego piekarnika ( grzanie góra/dół). Pieczemy około 75-80 minut lub do suchego patyczka wbitego w środek ciasta. Przygotowujemy krem. W tym celu ucieramy na krem masło z cukrem pudrem, mascarpone i ekstraktem waniliowym. Ostudzone ciasto dzielimy na trzy krążki, przekładamy cienko kremem, składamy i pozostałym kremem smarujemy wierzch i boki ciasta. Obsypujemy boki posiekanymi orzechami. Schładzamy w lodówce. Zachowuje swoją świezośc około 1 tygodnia . Uwagi: Krem jest słodki i jest go niewiele, ale zapewniam, ta ilość w zupełności wystarcza.
środa, 11 stycznia 2012
Kiedy zakomunikowałam w domu, że będę piec lipowe bułeczki, popatrzono na mnie z malutkim niedowierzaniem. Lipowe? A to nie ma innych bułek? Zobaczysz wyjdzie ci z tego lipa nie bułki……. Pomyślałam sobie…. No nie, to ja się staram, dogadzam a tu zupełny brak wsparcia i zaufania. Fukając sobie cichutko pod nosem zmieliłam przylistki i trochę kwiatów lipowych na proszek, wymieszałam z mąką i zagniotłam ciasto. Bułeczki wyszły bardzo mięciutkie, pięknie pachnące lipą, jabłuszkiem i goździkami. Muszę przyznać, że jestem z nich bardzo zadowolona, bo dostałam dokładnie to, czego od nich oczekiwałam. Najlepsze w dniu pieczenia podawane z miodem lub białym serem ale śmiało wytrzymują w przyzwoitej świeżości trzy dni. Przepis najdziecie również w 3 tomie Kwiatowej Książki Kucharskiej. :)
Składniki na 10 sztuk
*Aby przygotować mieszankę mąki lipowej należy zmielić jak najdrobniej przylistki, trochę kwiatów lipy i zmieszać z mąką pszenną i żytnią w proporcji: 2 łyżki zmielonej lipy + 4 łyżki mąki pszennej + 4 łyżki mąki żytniej. To powinno nam dać 90g potrzebnej mąki.
Ciasto można wyrabiać w automacie do chleba lub ręcznie. Drożdże kruszymy do miski, w której będziemy wyrabiać ciasto i zasypujemy łyżeczką cukru, Odstawiamy na chwilę, aby drożdże zmiękły. Mleko podgrzewamy i rozpuszczamy w nim masło. Odrobiną letniego mleka zalewamy zmiękczone drożdże i odstawiamy, aby z lekka ruszyły. Jabłko obieramy, wycinamy gniazdo nasienne i kroimy w drobną kostkę. Dodajemy do drożdży pozostałe mleko, przesianą mąkę lipową, mąkę pszenną wymieszana z solą i kosteczkę z jabłka. Wyrabiamy lepiące ciasto, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na 1 -1, 5 godziny. Wyrośnięte podsypujemy mąką, wyrabiamy i dzielimy na 10 części po około 70 g. Formujemy z ciasta okrągłe bułeczki. Jeżeli nasze bułeczki mają przypominać jabłuszka, to z każdej części odrywamy odrobinkę ciasta na listek a porcję ciasta podsypujemy mąką, spłaszczamy, składamy na trzy jak kopertę i rolujemy po dłuższym brzegu. Przylepiamy listki i wbijamy goździki, jako łodyżkę. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy do podwojenia objętości. Piekarnik nagrzewamy do 220-225 stopni C. Tuż przed pieczeniem bułeczki można lekko naciąć i posmarować posłodzoną wodą. Pieczemy 15 minut w środkowej części piekarnika. Zródło :własne
piątek, 06 stycznia 2012
Rönttönen uznawany jest za wyrób charakterystyczny dla regionu Kainuu ( Finlandia) i tylko tam wytwarzany w niezmienionej recepturze. Jest to miejscowa specjalność gminy Kuhmo i obecnie jest na liście regionalnych produktów chronionych prawem Unii Europejskiej. W dzienniku urzędowym UE można przeczytać, że nazwę rönttönen nosi tylko otwarty pieróg a Kainuun rönttöne odnosi się jedynie do pieroga z wypełnieniem na bazie puree ziemniaczanego i brusznic w otoczeniu ciasta żytniego według przepisu podanego przez producenta należącego do grupy składającej ten wniosek. Legenda głosi, że w dawnych czasach, gdy na przedwiośniu brakowało jedzenia, a gospodarz musiał najmować się do prac leśnych, gospodyni wybierała z dna naczynia resztki borówek i ostatnie ziemniaki z kopca, aby rozgnieść je razem i upiec w cieście żytnim. Tak narodził się rönttönen — duży pożywny pieróg. Obecnie wypieka się też małe pierożki koktajlowe podawane do kawy. Nie wszystkim pieczony pieróg smakuje a i istnieje sporo pokrewnych pierogów różniących się wypełnieniem począwszy od ryżu i owoców a skończywszy na marchewce i burakach.Wszyscy jednak są zgodni, że najlepsze rönttönen ma w swoim wypełnieniu brusznice lub jagody. Dla mnie zdecydowanie numerem 1 są te z jagodami. Wydaje mi się, że połączenie puree ziemniaczanego z żurawiną też byłoby bardzo interesujące. Wiem, że niewiele osób będzie miało okazję zjedzenia prawdziwego Kainuun rönttönen na dorocznym festiwalu muzyki kameralnej w Kuhmo, gdzie można próbować regionalnych produktów, ale dzięki mojej prezentacji przepisu, chociaż przez chwilę posmakujecie klimatu tego pięknego regionu :)
Składniki: (około 20 sztuk o średnicy ciasta 10 cm) Ciasto
Nadzienie
Dodatkowo
Nadzienie: Ziemniaki obieramy, zalewamy wodą i gotujemy do miękkości. Odlewamy wodę i ucieramy ziemniaki na puree dosypując w trakcie mąkę żytnią. Odstawiamy w ciepłe miejsce na 3-4 godziny, co jakiś czas dokładnie mieszając. Można zostawić nadzienie w ciepłym garnku po gotowaniu ziemniaków, przykrywając całość ściereczką lub wstawić do piekarnika nagrzanego do 50 stopni C. Masa w czasie dojrzewania nabierze słodkiego smaku i będzie luźniejsza. Po tym czasie dodajemy rozgniecione borówki lub jagody, dodając cukier i sól. Być może dodając borówki trzeba będzie dodać dodatkowo 1 łyżkę cukru ze względu na ich kwaśny smak a przy zastosowaniu zwykłych ziemniaków wesprzeć się taką samą iloscią mąki ziemniaczanej. Ciasto: Obie mąki mieszamy ze sobą. Do osolonej wody wsypujemy powoli mąkę oraz zakwas. Zagniatamy ciasto dodając olej.Można wyrobić w automacie do pieczenia chleba ustawiając na program do zagniatania makaronu. Ciasto musimy rozwałkować na grubość 2 mm i wyciąć krążki o średnicy 10 -12 cm. Krążki chronimy przed wysychaniem przykrywając je ściereczką lub folią spożywczą. Ciasto jest zwarte, ale doskonale daje się wałkować. Na krążki nakładamy grubą warstwę nadzienia pozostawiając wokół 1 centymetrowy (od brzegu )wolny fragment. Brzegi ciasta zawijamy tak, aby zachodziły na nadzienie, formując łagodnie zaokrąglone fałdy. Tu trzeba trochę poćwiczyć, bo nie jest to takie proste. Ze wzgledu na kontuzję ręki nie mogłam ich wylepić do wewnątrz, pozwalając sobie na własną interpretację kształtu. Uformowane pierogi układamy na blachach wyłożonych papierem do pieczenia. Można na czas nagrzewania piekarnika przykryć ściereczką, aby ciasto nie obsychało. Piekarnik nagrzewamy do 250 stopni C. Pieczemy na środkowym poziomie przez 15-20 minut lub do momentu az ciasto będzie kruche a brzegi przyrumienione. Pieczenie w 200 stopniach wydłuża czas pieczenia o 10-15 minut (występują trudności z uzyskaniem właściwego przyrumienienia). Po wyjęciu z pieca smarujemy roztopionym masłem( ciasto będzie syczało z zadowolenia ), dzięki czemu uzyskamy piękny połysk. Pierożkowe nadzienie dość mocno się uwypukla podczas pieczenia, ale po posmarowaniu masłem opada. Podajemy po lekkim schłodzeniu. ************************************************************************** Kainuun rönttönen również w dzisiejszych czasach tradycyjnie podaje się do zupy. Jest to smaczna i pożywna przekąska zarówno dla dzieci jak i dorosłych. Pierożki znakomicie nadają się do kawy oraz jako prowiant na drogę. Niezwykle chrupiące przypominają swoim smakiem słodką pizzę na cienkim spodzie . Uwagi: Pierogi można przechowywać do następnego dnia w temperaturze pokojowej, przykryte ściereczką lub w torebce papierowej. W lodówce można je przechowywać przez tydzień. Przed podaniem wystarczy podgrzać. Surowe lub upieczone pierogi można zamrozić, dzięki czemu okres ich przechowywania wyniesie 3-4 miesiące.
środa, 04 stycznia 2012
Też pewnie tak macie, że zerkając na karty jakiejś książki kulinarnej trafiacie na coś, co was zaczyna prześladować i musicie się z tym zmierzyć niezależnie od stopnia trudności. Analizujecie dokładnie, co autor miał na myśli pisząc w taki a nie inny sposób. Wszystko dobrze, kiedy czytamy ze zrozumieniem w znanym nam języku, ale kiedy tłumaczymy, tłumaczony wcześniej tekst to dochodzi do tego interpretacja tłumacza i tu zaczynają się schody. Prosty tekst przestaje być czytelny. Niby to nic takiego dla osoby, która bawi się wieloma przepisami i ma za sobą i wzloty i upadki, ale to mi uświadomiło, że sama też używam zrozumiałych tylko dla siebie skrótów myślowych, tworząc słowo pisane mało zrozumiałym dla niewtajemniczonych. Całe szczęście, że człowiek uczy się całe życie i może w nieskończoność się doskonalić. Tak miałam z tym przepisem. Najpierw zachwyt, potem długi jęzor i chwalipięctwo przed Aluśką by po chwili zejść na ziemię i stanąć oko w oko z tłumaczeniem przepisu. Padł na mnie blady strach. No, bo jak tak można rozbudzić apetyt na pieczenie i podać komuś przepis na gniotka. No jak…. Przecież to nie wypada a Ala to nie byle kto tylko jedna z mistrzyń kulinarnej szermierki. Z walącym sercem odmierzałam, mieszałam, interpretowałam przepis, nanosząc bezpośrednio uwagi i zadręczając kolejnymi odkryciami ulubioną koleżankę. Bo to forma 25x10x7 cm okazała się za mała i ciasto jak szalone buchnęło do góry sprawiając, że trzeba było na szybko tworzyć dodatkową sztywną obręcz a i po upieczeniu logika podpowiadała, że może lepiej nasączać ciasto stopniowo. Tak, co kilka dni. I jak kanciaste ciasto zamienić w krągłości. No i to dojrzewanie, dzięki któremu nie można było zobaczyć jak wygląda środek. Przed wyjazdem zostawiłam Alę z fotami dojrzewającego ciasta i rozterką piec czy nie piec. Upiekła i obiecała, że jeszcze upiecze a efekt zobaczycie pewnie za jakiś czas na jej apetycznym blogu. A o cieście napiszę tylko tyle, że jest wyjątkowo wilgotne, ma bardzo głęboki smak za sprawą mocy pysznych owoców.I chociaż jest bardzo syte, to chętnie wyciąga się łapkę po kolejny kawałek. Niestety nie jest to ciasto dla dzieci.Bez ozobnego wierzchu z marcepana można go bardzo długo przechowywać lub zamrozić. Składniki: Forma keksowa 28-30x11x7,5cm Mieszanka owocowa:
Ciasto:
Dodatkowo:
Dzień wcześniej Rodzynki i żurawinę zalewamy rumem i odstawiamy na noc, aby zmiękły i napęczniały. Posiekaną czekoladę mieszamy z nugatem w miseczce, przykrywamy folią spożywczą i wstawiamy do lodówki. Drugiego dnia Formę wykładamy papierem do pieczenia, podnosząc przy okazji wysokość formy. W zależności od wielkości posiadanej keksówki, możemy dodatkowo owinąć formę folią aluminiową, aby usztywnić brzegi. Przesiewamy dwukrotnie mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i solą. Podprażamy migdały. Ucieramy na krem 80 g marcepana z 1 jajkiem. Dodajemy do masy miękkie masło, cukier, wanilię i syrop. Kiedy będzie bez grudek cukru wbijamy do masy pojedyńczo jaja, dokładnie ubijając po każdym ich dodaniu. Nie przerywając ubijania dodajemy startą skórkę z cytryny i krople migdałowe. Wsypujemy przesianą mąkę w trzech etapach, delikatnie łącząc ją z masą. Odsączamy namoczone owoce i przekładamy do miski. Dodajemy pozostałe kandyzowane owoce i posypujemy wszystko mąką. Potrząsamy miską z owocami, aby mąka mogła dotrzeć do wszystkich owoców. Nie mieszamy. Piekarnik nagrzewamy do 220 stopni C. Dodajemy do ciasta migdały, omączone owoce i zimną czekoladę z nugatem. Wylewamy do formy, wyrównujemy powierzchnię i wstawiamy do pieca ( góra/dół, drugi poziom), obniżając temperaturę do 175 stopni C. Wierzch ciasta przykrywamy podwójnie złożoną kartką pergaminu ( Można też dociąć pergamin do górnych wymiarów formy). Pieczemy 75-90 minut lub do momentu, kiedy wbity patyczek będzie suchy. ( Nie mylić z wilgocią owoców, które dają czysty, lecz lepiący od cukru patyczek) Gdyby ciasto się zbyt rumieniło to można go przykryć dodatkowo folią aluminiową, ale podwójny papier pergaminowy powinien wystarczyć.) Po upieczeniu oddzielamy nożem ciasto od krawędzi blaszki ( zahamujemy dzięki temu proces dalszego wyrastania) i wstawiamy ponownie na 15 minut do piekarnika, z lekko uchylonymi drzwiami ( np. trzonkiem drewnianej łyżki). Podgrzewamy w niedużym rondelku alkohol. Ciasto nakłuwamy gęsto patyczkiem i łyżka po łyżce podlewamy wyjęte ciasto gorącym alkoholem. Odstawiamy nasączone ciasto na 50 minut ( lub dłużej), pozwalając, aby alkohol ładnie wchłonął się w wypiek. Kiedy ciasto nie będzie się lepiło do dłoni, wyjmujemy z formy, zdejmujemy papier, owijamy w folię i odstawiamy na kilka dni, aby przeszło aromatami. ( Według mnie minimum tydzień, ale dwa, trzy a nawet cztery tygodnie to też będzie bardzo dobry czas na dojrzewanie ciasta) Jeżeli chcecie otrzymac taki kształt jak na zdjęciu , to przeczytajcie uwagi pod tekstem.
Kiedy ciasto dojrzeje, można go posmarować podgrzaną i przetartą przez sito konfiturą winogronową lub morelową i obłożyć cienko ( tak 5 mm) rozwałkowanym marcepanem. Marcepan podsypujemy cukrem pudrem i wałkujemy pomiędzy dwiema foliami spożywczymi, dzięki czemu łatwiej go będzie przenieść na ciasto. Nakładałam marcepan w dwóch etapach. Najpierw rozwałkowałam i przycięłam odpowiedni kawałek marcepana na spód ciasta a następnie nałożyłam resztę przygotowanego ciasta na wierzch i boki. Marcepan wygładzałam dłonią przez folię spożywczą, usuwając ewentualne pęcherze powietrza. Nadmiar odcinamy ostrym nożem. W celu lekkiego zrumienienia ciasta, wstawiamy go pod rozgrzanego grilla na około 5 minut lub lekko złocimy opalarką. Gotowe przesmarowujemy po wierzchu pozostałą konfitura i obsypujemy prażonymi migdałami. Uwagi:, Aby otrzymać lekko obły kształt ciasta można zastosować pewnie udogodnienie.Kiedy nasączone ciasto przestanie się lepić do rąk, ale będzie jeszcze letnie owijamy w folię spożywczą i wstawiamy górą do formy rynny. Przyjmie kształt nadany przez formę. Później trzeba go owinąć już luźno, inaczej zacznie się trochę pocić alkoholem. Musi mieć cały czas leżakowania zapewniony obieg powietrza.
Źródło; Luźna interpretacja przepisu - Stephan Franz Hedelmäkakku z Mestarit keittiössä
sobota, 24 grudnia 2011
Nie wiem czy to za sprawą świątecznej atmosfery i wokół panujących aromatów, czy wyjątkowego połączenia kilku smaków, ale jest to najlepszy sernik na zimno, jaki przyszło mi próbować. Doskonała, jakość produktów i niebanalne połączenie piernika, sera i grzanego wina sprawiło mi ogromną niespodziankę. Serdecznie polecam. A wszystkim czytelnikom
Życzę wspaniałych, pogodnych Wypełnionych po brzegi cudownymi aromatami Świąt Bożego Narodzenia
Składniki: (tortownica 20-24 cm) Spód
Wypełnienie
Wierzch
Wykonanie: Miksujemy na mokre okruchy pierniczki z masłem i rozprowadzamy masę w tortownicy o średnicy 20-24 cm. Można boki tortownicy wyłożyć połówkami niedużych pierników. Wstawiamy do lodówki. Zalewamy wodą żelatynę i odstawiamy do napęcznienia. Ser ubijamy z cukrem, dodając przyprawy wymieszane ze śmietaną. Żelatynę rozpuszczamy na parze dodając w razie potrzeby 2-3 łyżki gorącej wody. Ciepłą łączymy z serem. Masę serową wylewamy na piernikowy spód i wstawiamy na kilka godzin do lodówki. Galaretki rozpuszczamy w gorącej wodzie, łączymy z grzańcem i wystudzoną wylewamy na zastygnięty sernik. Ponownie schładzamy. Gotowy ozdabiamy kandyzowanymi jabłkami lub marcepanowymi figurkami. źródło: własne
poniedziałek, 19 grudnia 2011
Słodko i bardzo migdałowo, oto prawdziwa dewiza marcepanowych słodyczy. A jak jeszcze mają ładny kształt lub migdałowe batoniki zostaną oblane czekoladą, to jest to prawdziwa rozkosz dla podniebienia. Wiem, zaraz powiecie, że nie macie specjalnych foremek typu orzeszki jak u Basi, ale kto powiedział, że nie można bawić się formą i wykorzystać tego, co ma się w domu. Każdy przecież ma mniej lub bardziej fantazyjne pojemniczki do lodu a być może niektórzy mają foremki do malutkich czekoladek.Warto przeszukać szuflady i szafki :) A jak i tego nie macie, to rozwałkujcie plastyczny marcepan, podsypując go cukrem pudrem i wycinajcie małe dzwonki, serca, gwiazdki lub choinki. Co kto lubi. Składniki na 20 szt. marcepanowych ludzików
Dodatkowo
W blenderze miksujemy na proszek płatki migdałowe wymieszane z cukrem pudrem. Dodajemy olejek i wodę różaną. Krótko miksujemy i zagniatamy elastyczną pastę. Formy oprószamy cukrem pudrem, usuwamy nadmiar i wyklejamy mocno ugniatając masę marcepanową. Wybijamy marcepanki na deskę i odstawiamy do lekkiego obeschnięcia. Można zanurzyć spód figurki w aksamitnej czekoladzie.
sobota, 17 grudnia 2011
Wspaniale, wilgotne ciasto , które zjada się wręcz błyskawicznie. Wystarczy utrzeć ze sobą składniki , wylać do foremki i poczekać ciut więcej niż pół godziny by oszaleć na jego punkcie. I nie musi mieć specjalnej ozdobnej formy by oczarować swoim smakiem. Jest smaczne i to jest najważniejsze. Składniki;
Czekoladę grubo siekamy i schładzamy w lodówce. Żurawinę namaczamy w letniej wodzie lub soku jabłkowym. Masło ucieramy z cukrem , dodając po jednym jajku i 1 łyżce mąki. Przed wymieszaniem mąki z sodą, odsypujemy 2 łyżki, które wykorzystamy do oprószenia namoczonych owoców. Do puszystej masy dodajemy ekstrakt waniliowy , jogurt i mąkę wymieszaną z sodą. Na końcu dodajemy odciśnięte z wody i omączoną żurawinę i schłodzoną czekoladę .Formę o pojemności około 1 l ( u mnie forma w kształcie choinki) dokładnie smarujemy olejem i wlewamy ciasto. Pieczemy w nagrzanym piekarniku do 180 stopni przez około 40 minut lub do suchego patyczka. Upieczone pozostawiamy w formie przez 10-15 minut, po czym delikatnie wyjmujemy i studzimy, Oprószamy cukrem pudrem. źródło; własne | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||