| < Luty 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29        
Zakładki:
*
Autorka
Lekarstwo na chandrę
W chwilach wytchnienia
Z czterech stron świata
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi Durszlak.pl gotowanie Akcja: Nie kradnij zdjęć! Różowe wspomnienie Różowy tydzień-baner Gotujemy po polsku! - edycja IV - podsumowanie  Gotujemy po polsku! - edycja II - podsumowanie Gotujemy po polsku! - edycja III - podsumowanie Kuchnia Wielkanocna 2010 Sezon Truskawkowy 2010 Nasze e-Książki Popieram Internet Bez Chamstwa
czwartek, 02 lutego 2012

kawowe marshmallows

Nie chcę, wnikać czy ktoś je lubi czy też nie. Czasami po prostu są potrzebne i mając do wyboru kupienie gotowych lub zrobienie ich własnoręcznie, wolę wybrać to drugie rozwiązanie. Nie zaprzeczam, że czasami i mi się zdarza kupić puchatą paczuszkę pianek, lecz różnica smaku naprawdę jest znacząca. Najprościej mówiąc są mniej słodkie, nie wspominając, że kawowych raczej się nie spotyka. Rasmus Kjær i Jens Henrik Thomsen oraz ich Kahvia od razu podbiła moje kawowe serce a przedstawiona w książce receptura na kawowe marshmallows jest naprawdę fantastyczna. W zasadzie już po 30 minutach od ich zrobienia można się nimi zajadać lub zatopić słodką kostkę w filiżance doskonałej kawy a to jest naprawdę duży plus. Samo wykonanie jest proste, chociaż wymaga uwagi i mierzenia temperatury podczas gotowania kawowego syropu.Za to efekt godny polecenia.

Składniki:

  • 210 g cukru (225 ml)
  • 50 ml płynnej glukozy lub 35 g w proszku
  • 80 ml wody
  • 1 łyżka rozpuszczalnej kawy
  • 3 łyżki żelatyny w proszku
  • 2 białka
  • Szczypta soli

Dodatkowo

  • 1/4 szklanki cukru pudru
  • 2 łyżki skrobi kukurydzianej

kawowe marshmallows

W przygotowaniu pianek ważne jest nasze zorganizowanie tak, więc najpierw potrzebujemy przygotować sobie wszystkie potrzebne składniki oraz sporą formę lub duży foliowy rękaw cukierniczy zakończony okrągłą końcówką o średnicy 1 cm.

 Cukier puder mieszamy ze skrobią kukurydzianą i o ile nie będziemy korzystać z rękawa cukierniczego to częścią mieszanki oprószamy solidnie formę wyłożoną pergaminem lub folią spożywczą. Ułatwi nam to późniejsze wyjęcie stężałej pianki.

 Żelatynę zalewamy 3 łyżkami wody i odstawiamy do napęcznienia. Rozpuszczamy na parze, utrzymując ją w cieple i nie doprowadzając do zagotowania.

Białka wlewamy do misy robota, dodajemy szczyptę soli.

Do garnka o grubym dnie wlewamy pozostałą wodę wymieszaną z kawą rozpuszczalną, dodajemy glukozę i wsypujemy cukier. Podgrzewamy składni na małym ogniu. Kiedy syrop osiągnie 118stopni C, możemy rozpocząc ubijanie piany. W momencie osiągnięcia przez syrop cukrowy temperatury około 130 stopni C, dodajemy do niego rozpuszczoną ciepłą żelatynę po czym tak przygotowany syrop wlewamy cienkim strumieniem do ubijanych na najwyższych obrotach białek.  Ubijamy do zgęstnienia masy przez około 5-7 minut. Jeżeli korzystamy z formy to wylewamy do niej ciepłą masę, wyrównujemy powierzchnię, oprószamy cukrem pudrem wymieszanym ze skrobią i schładzamy 30 minut w lodówce. Jeżeli nasze pianki będą wyciskane to przekładamy masę do foliowego rękawa i wyciskamy wprost na oprószone tace lub blachy. Po oprószeniu schładzamy. Schłodzoną piankę kroimy maczaną w cukrze plastikową łopatką na zgrabne kostki a piankowe sznurki tniemy na odcinki.

 Uwagi:

Aby nasze marshmallows nie sklejało się ze sobą wystarczy wsypać trochę pozostałego cukru pudru do torebki foliowej, włożyć porcję pianek i potrząsając pokryć je cienką warstwą mieszanki. Przechowujemy zamknięte w szczelnym pojemniku do 1, 5 tygodnia.

wtorek, 31 stycznia 2012

cynamonowe bułeczki

Kiedy każde wyjście z domu skazane jest na zmaganie się z mrozem, to marzę by, chociaż w kuchni królowało ciepło. Jeżeli do tego dołączymy aromat pieczonych bułek z cynamonem, to taka zima nawet dla takiego zmarzlucha jak ja, przestaje być dokuczliwa a maślane wianki z chrupiącym cukrem coraz bardziej przypominają mi babcine wypieki. Mimo tego całego maślano cynamonowego nadzienia smak jest bardzo zrównoważony dzięki dodatkowi do ciasta kardamonu. Niestety ze zgrozą stwierdzam, że takich bułeczek na ciepło można zjeść więcej niż się powinno i tych kilkanaście sztuk znika w mgnieniu oka.

Składniki:

(15 sztuk)

  • 100g miękkiej margaryny lub masła
  • 250 ml ciepłego mleka
  • 25 g świeżych drożdży
  • 7, 5 łyżki drobnego cukru
  • 1 średnie jajko
  • 0, 5 łyżeczki mielonego kardamonu
  • 1 łyżeczka soli
  • 700 ml pszennej maki ( ok. 400g)

Nadzienie

  • 3 czubate łyżki drobnego cukru
  • 1 łyżka cynamonu
  • 50 g miękkiego masła

Dodatkowo

  • 1 małe jajko
  • Gruby cukier

cynamonowe bułeczki

Ciasto na bułeczki można wyrobić zarówno w automacie do wypieku chleba, robotem lub ręcznie.

W ciepłym mleku rozpuszczamy pokruszone drożdże. Dodajemy cukier, kardamon i jajko.  Mąkę mieszamy z solą, przesiewamy i dodajemy stopniowo do mleczka drożdżowego.  

Dokładnie wyrabiamy, wlewając na końcu stopiony, chłodny tłuszcz. Ciasto na początku będzie lekko lepiące., by później stać się gładkie i lśniące.

W zależności od płynności użytego tłuszczu może wystąpić potrzeba dodania do ciasta dodatkowo 4 łyżek mąki.

Ciasto dokładnie wyrabiamy przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości.

W automacie wybieramy program do wyrabiania i wyrastania ciasta bez funkcji pieczenia.

Przygotowujemy nadzienie. Cukier łączymy z cynamonem a masło roztapiamy na krem.

Wyrośnięte ciasto wyjmujemy na omączony blat, oprószamy go z wierzchu mąką i rozciągamy wałkując na prostokąt o wymiarach 60 x 30 cm. Smarujemy cienko masłem i solidnie posypujemy cukrem wymieszanym z cynamonem.

Ciasto składamy na trzy , otrzymując prostokąt o wymiarach 20x30 cm. Omączonym plastikowym ostrzem noża kroimy ciasto na pasy o szerokości 2 cm, które lekko rozdzielone od siebie pozostawiamy na około  3-5 minut.

Piekarnik nagrzewamy do 220-225 stopni C. Blachy wykładamy papierem do pieczenia.

Poszczególne paski lekko skręcamy, zawijając lub sklejając ze sobą końce i formując nieduże wianki. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy na 15 minut do napuszenia. Smarujemy roztrzepanym jajkiem i posypujemy grubym cukrem.

Pieczemy 12-15 minut. Studzimy bułeczki najpierw na blasze a później przenosząc na kratkę.

 

 

sobota, 21 stycznia 2012

ciasto orzechowe z kokosem

Przepis na to ciasto kieruję do tych, których dopada niechciejstwo przez duże N a z pewnych względów muszą trochę pobuszować w kuchni.  Niezwykle proste do wykonania,zawsze się udaje i jest bardzo , bardzo smaczne. Prawie wszystkie składniki odmierzamy za pomocą miarki a wszelkie ucieranie wykonuje za nas robot. Już widzę te wasze lekkie uśmiechy i szept … Fajna sprawa……… A gdyby i przekładanie kremem było tego dnia szczytem nie do zdobycia, to najprościej z tego zrezygnujcie lub podajcie ciasto swoim gościom z masłem orzechowym lub czym tylko chcecie. Pozostanie jedynie problem zmywania, ale znając inwencję kobiet wiem, że i na to zajęcie znajdziecie ochotnika.

Składniki;

Tortownica o średnicy 24 cm

  • 200 g miękkiego masła lub margaryny
  • 300 ml drobnego cukru
  • 4 jajka
  • 400 ml mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 100 ml wiórków kokosowych
  • 300ml lekko posiekanych orzechów włoskich
  • 200 ml śmietany kokosowej lub kremówki
  • 1 łyżka ekstraktu z wanilii

Krem

  • 90 g miękkiego masła
  • 300 ml cukru pudru
  • 250 g mascarpone
  • 1 łyżka ekstraktu z wanilii

Dodatkowo

  • 1 opakowanie (150-200 g) orzechów włoskich

ciasto orzechowe z kokosem

Masło ucieramy na krem z cukrem i pojedyńczo wbijanymi do masy jajkami. Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia, przesiewamy, łączymy z posiekanymi orzechami i wiórkami kokosowymi. Do utartej masy nie przerywając miksowania dodajemy naprzemiennie przygotowaną mąkę i śmietanę wymieszaną z ekstraktem waniliowym.

Piekarnik nagrzewamy do 175-180 stopni C.

Dno formy wykładamy papierem do pieczenia, wylewamy ciasto, wygładzamy powierzchnię i wstawiamy na dolny poziom nagrzanego piekarnika ( grzanie góra/dół). Pieczemy około 75-80 minut lub do suchego patyczka wbitego w środek ciasta.

Przygotowujemy krem. W tym celu ucieramy na krem masło z cukrem pudrem, mascarpone i ekstraktem waniliowym.

Ostudzone ciasto dzielimy na trzy krążki, przekładamy cienko kremem, składamy i pozostałym kremem smarujemy wierzch i boki ciasta. Obsypujemy boki posiekanymi orzechami. Schładzamy w lodówce. Zachowuje swoją świezośc około 1 tygodnia .

Uwagi: Krem jest słodki i jest go niewiele, ale zapewniam, ta ilość w zupełności wystarcza.

środa, 11 stycznia 2012

bułeczki z mąka lipową i jabłkiem

Kiedy zakomunikowałam w domu, że będę piec lipowe bułeczki, popatrzono na mnie z malutkim niedowierzaniem. Lipowe? A to nie ma innych bułek? Zobaczysz wyjdzie ci z tego lipa nie bułki……. Pomyślałam sobie…. No nie, to ja się staram, dogadzam a tu zupełny brak wsparcia i zaufania. Fukając sobie cichutko pod nosem zmieliłam przylistki i trochę kwiatów lipowych na proszek, wymieszałam z mąką i zagniotłam ciasto. Bułeczki wyszły bardzo mięciutkie, pięknie pachnące lipą, jabłuszkiem i goździkami. Muszę przyznać, że jestem z nich bardzo zadowolona, bo dostałam dokładnie to, czego od nich oczekiwałam. Najlepsze w dniu pieczenia podawane z miodem lub białym serem ale śmiało wytrzymują w przyzwoitej świeżości trzy dni. 

Przepis najdziecie również w 3 tomie Kwiatowej Książki Kucharskiej. :)

 

Składniki na 10 sztuk

  • 1/4 kostki świeżych drożdży(25 g)
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1, 5 łyżki masła lub margaryny(25g)
  • 1 kubek mleka zwierzęcego lub roślinnego, ewentualnie niedosładzanego soku z jabłek
  • 90 g mieszanej mąki lipowej*(2/4/4)
  • 300 g mąki pszennej typ 450 (500 ml)
  • 0, 5 łyżeczki soli
  • 1/2 dużego jabłka ( ok. 100g kostki jabłkowej)
  • Całe goździki

 *Aby przygotować mieszankę mąki lipowej należy zmielić jak najdrobniej przylistki, trochę kwiatów lipy i zmieszać z mąką pszenną i żytnią w proporcji: 2 łyżki zmielonej lipy + 4 łyżki mąki pszennej + 4 łyżki mąki żytniej. To powinno nam dać 90g potrzebnej mąki.

mąka z lipowych przylistków i kwiatów

Ciasto można wyrabiać w automacie do chleba lub ręcznie.

Drożdże kruszymy do miski, w której będziemy wyrabiać ciasto i zasypujemy łyżeczką cukru, Odstawiamy na chwilę, aby drożdże zmiękły. Mleko podgrzewamy i rozpuszczamy w nim masło.  Odrobiną letniego mleka zalewamy zmiękczone drożdże i odstawiamy, aby z lekka ruszyły.

Jabłko obieramy, wycinamy gniazdo nasienne i kroimy w drobną kostkę.

Dodajemy do drożdży pozostałe mleko, przesianą mąkę lipową, mąkę pszenną wymieszana z solą i kosteczkę z jabłka.  Wyrabiamy lepiące ciasto, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na 1 -1, 5 godziny. Wyrośnięte podsypujemy mąką, wyrabiamy i dzielimy na 10 części po około 70 g. Formujemy z ciasta okrągłe bułeczki. Jeżeli nasze bułeczki mają przypominać jabłuszka, to z każdej części odrywamy odrobinkę ciasta na listek a porcję ciasta podsypujemy mąką, spłaszczamy, składamy na trzy jak kopertę i rolujemy po dłuższym brzegu. Przylepiamy listki i wbijamy goździki, jako łodyżkę. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy do podwojenia objętości.

Piekarnik nagrzewamy do 220-225 stopni C.  Tuż przed pieczeniem bułeczki można lekko naciąć i posmarować posłodzoną wodą. Pieczemy 15 minut w środkowej części piekarnika.

 bułeczki z mąka lipową i jabłkiem

Zródło :własne

piątek, 06 stycznia 2012

otwarte pierogi deserowe

Rönttönen uznawany jest za wyrób charakterystyczny dla regionu Kainuu ( Finlandia) i tylko tam wytwarzany w niezmienionej recepturze. Jest to miejscowa specjalność gminy Kuhmo i obecnie jest na liście regionalnych produktów chronionych prawem Unii Europejskiej. W dzienniku urzędowym UE można przeczytać, że nazwę rönttönen nosi tylko otwarty pieróg a Kainuun rönttöne odnosi się jedynie do pieroga z wypełnieniem na bazie puree ziemniaczanego i brusznic w otoczeniu ciasta żytniego według przepisu podanego przez producenta należącego do grupy składającej ten wniosek.

Legenda głosi, że w dawnych czasach, gdy na przedwiośniu brakowało jedzenia, a gospodarz musiał najmować się do prac leśnych, gospodyni wybierała z dna naczynia resztki borówek i ostatnie ziemniaki z kopca, aby rozgnieść je razem i upiec w cieście żytnim. Tak narodził się rönttönen — duży pożywny pieróg. Obecnie wypieka się też małe pierożki koktajlowe podawane do kawy. Nie wszystkim pieczony pieróg smakuje a i istnieje sporo pokrewnych pierogów różniących się wypełnieniem począwszy od ryżu i owoców a skończywszy na marchewce i burakach.Wszyscy jednak są zgodni, że najlepsze rönttönen ma w swoim wypełnieniu brusznice lub jagody. Dla mnie zdecydowanie numerem 1 są te z  jagodami. Wydaje mi się, że połączenie puree ziemniaczanego z żurawiną też byłoby bardzo interesujące. Wiem, że niewiele osób będzie miało okazję zjedzenia prawdziwego Kainuun rönttönen na dorocznym festiwalu muzyki kameralnej w Kuhmo, gdzie można próbować regionalnych produktów, ale dzięki mojej prezentacji przepisu, chociaż przez chwilę posmakujecie klimatu tego pięknego regionu :)

 otwarte pierogi deserowe

Składniki:

(około 20 sztuk o średnicy ciasta 10 cm)

Ciasto

  • 0, 5 kubka wody (125ml)
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 0, 5 kubka mąki pszennej (75g)
  • ok.350 ml mąki żytniej (200g)
  • 1,5 łyżki oleju rzepakowego lub słonecznikowego
  • 1-2 łyżki żytniego zakwasu chlebowego

Nadzienie

  • 500g ziemniaków
  • 0, 5 kubka mąki żytniej (75 g )
  • 100-150 g brusznicy lub leśnych jagód ( jagody dają rzadsze nadzienie, więc dajemy mniej)
  • 2 łyżki drobnego cukru
  • 1/4 łyżeczki soli

Dodatkowo

  • 2-3 łyżki roztopionego masła

Nadzienie: Ziemniaki obieramy, zalewamy wodą i gotujemy do miękkości. Odlewamy wodę i ucieramy ziemniaki na puree dosypując w trakcie mąkę żytnią. Odstawiamy w ciepłe miejsce na 3-4 godziny, co jakiś czas dokładnie mieszając. Można zostawić nadzienie w ciepłym garnku po gotowaniu ziemniaków, przykrywając całość ściereczką lub wstawić do piekarnika nagrzanego do 50 stopni C.

Masa w czasie dojrzewania nabierze słodkiego smaku i będzie luźniejsza. Po tym czasie dodajemy rozgniecione borówki lub jagody, dodając cukier i sól.  Być może dodając borówki trzeba będzie dodać dodatkowo 1 łyżkę cukru ze względu na ich kwaśny smak  a  przy zastosowaniu zwykłych ziemniaków wesprzeć się taką samą iloscią mąki ziemniaczanej.

Ciasto: Obie mąki mieszamy ze sobą. Do osolonej wody wsypujemy powoli mąkę oraz zakwas. Zagniatamy ciasto dodając olej.Można wyrobić w automacie do pieczenia chleba ustawiając na program do zagniatania makaronu. Ciasto musimy rozwałkować na grubość 2 mm i wyciąć krążki o średnicy 10 -12 cm. Krążki chronimy przed wysychaniem przykrywając je ściereczką lub folią spożywczą. Ciasto jest zwarte, ale doskonale daje się wałkować. Na krążki nakładamy grubą warstwę nadzienia pozostawiając wokół 1 centymetrowy (od brzegu )wolny fragment.

Brzegi ciasta zawijamy tak, aby zachodziły na nadzienie, formując łagodnie zaokrąglone fałdy. Tu trzeba trochę poćwiczyć, bo nie jest to takie proste. Ze wzgledu na kontuzję ręki nie mogłam ich wylepić do wewnątrz, pozwalając sobie na własną interpretację kształtu.

Uformowane pierogi układamy na blachach wyłożonych papierem do pieczenia. Można na czas nagrzewania piekarnika przykryć ściereczką, aby ciasto nie obsychało.

Piekarnik nagrzewamy do 250 stopni C. Pieczemy na środkowym poziomie przez 15-20 minut lub do momentu az ciasto będzie kruche a brzegi przyrumienione. Pieczenie w 200 stopniach wydłuża czas pieczenia o 10-15 minut (występują trudności z uzyskaniem właściwego przyrumienienia).

Po wyjęciu z pieca smarujemy roztopionym masłem( ciasto będzie syczało z zadowolenia ), dzięki czemu uzyskamy piękny połysk. Pierożkowe nadzienie dość mocno się uwypukla podczas pieczenia, ale po posmarowaniu masłem opada. Podajemy po lekkim schłodzeniu.

**************************************************************************

Kainuun rönttönen również w dzisiejszych czasach tradycyjnie podaje się do zupy. Jest to smaczna i pożywna przekąska zarówno dla dzieci jak i dorosłych. Pierożki znakomicie nadają się do kawy oraz jako prowiant na drogę. Niezwykle chrupiące przypominają swoim smakiem słodką pizzę na cienkim spodzie .

Uwagi: Pierogi można przechowywać do następnego dnia w temperaturze pokojowej, przykryte ściereczką lub w torebce papierowej. W lodówce można je przechowywać przez tydzień. Przed podaniem wystarczy podgrzać. Surowe lub upieczone pierogi można zamrozić, dzięki czemu okres ich przechowywania wyniesie 3-4 miesiące.

środa, 04 stycznia 2012

angielskie ciasto owocowe

Też pewnie tak macie, że zerkając na karty jakiejś książki kulinarnej trafiacie na coś, co was zaczyna prześladować i musicie się z tym zmierzyć niezależnie od stopnia trudności. Analizujecie dokładnie, co autor miał na myśli pisząc w taki a nie inny sposób. Wszystko dobrze, kiedy czytamy ze zrozumieniem w znanym nam języku, ale kiedy tłumaczymy, tłumaczony wcześniej tekst to dochodzi do tego interpretacja tłumacza i tu zaczynają się schody. Prosty tekst przestaje być czytelny. Niby to nic takiego dla osoby, która bawi się wieloma przepisami i ma za sobą i wzloty i upadki, ale to mi uświadomiło, że sama też używam zrozumiałych tylko dla siebie skrótów myślowych, tworząc słowo pisane mało zrozumiałym dla niewtajemniczonych. Całe szczęście, że człowiek uczy się całe życie i może w nieskończoność się doskonalić. Tak miałam z tym przepisem. Najpierw zachwyt, potem długi jęzor i chwalipięctwo przed Aluśką by po chwili zejść na ziemię i stanąć oko w oko z tłumaczeniem przepisu. Padł na mnie blady strach. No, bo jak tak można rozbudzić apetyt na pieczenie i podać komuś przepis na gniotka. No jak…. Przecież to nie wypada a Ala to nie byle kto tylko jedna z mistrzyń kulinarnej szermierki. Z walącym sercem odmierzałam, mieszałam, interpretowałam przepis, nanosząc bezpośrednio uwagi i zadręczając kolejnymi odkryciami ulubioną koleżankę. Bo to forma 25x10x7 cm okazała się za mała i ciasto jak szalone buchnęło do góry sprawiając, że trzeba było na szybko tworzyć dodatkową sztywną obręcz a i po upieczeniu logika podpowiadała, że może lepiej nasączać ciasto stopniowo.  Tak, co kilka dni. I jak kanciaste ciasto zamienić w krągłości. No i to dojrzewanie, dzięki któremu nie można było zobaczyć jak wygląda środek. Przed wyjazdem zostawiłam Alę z fotami dojrzewającego ciasta i rozterką piec czy nie piec. Upiekła i obiecała, że jeszcze upiecze a efekt zobaczycie pewnie za jakiś czas na jej apetycznym blogu. A o cieście napiszę tylko tyle, że jest wyjątkowo wilgotne, ma bardzo głęboki smak za sprawą mocy pysznych owoców.I chociaż jest bardzo syte, to chętnie wyciąga się łapkę po kolejny kawałek. Niestety nie jest to ciasto dla dzieci.Bez ozobnego wierzchu z marcepana można go bardzo długo przechowywać lub zamrozić.

Składniki:

Forma keksowa 28-30x11x7,5cm

Mieszanka owocowa:

  • 40 g lekko prażonych siekanych migdałów ( ewentualnie można dodać trochę płatków)
  • 160 g sułtanek i złotych rodzynek ( dałam po 55 g sułtanek, złotych rodzynek i arcydzięgla)
  • 60 g pokrojonego w kostkę kandyzowanego jabłka ( dałam po 30 g jabłka i żurawiny)
  • 120g kandyzowanej wiśni
  • 3 łyżki ciemnego rumu ( dałam 9 łyżek, ponieważ owoce wydawały się wyjątkowo spragnione)
  • 50 g 70% gorzkiej czekolady
  • 50 g pokruszonego nugatu ( ewentualnie można zastąpić nugatową białą czekoladą lub najprościej pominąć)
  • 40-50 g mąki do oprószenia owoców

Ciasto:

  • 80 g marcepana ( lub masy marcepanowej)
  • 200 g masła
  • 120 g cukru
  • 3 łyżki złotego syropu
  • 5 jaj ( w sumie 250 g)
  • Nasiona z jednej laski wanilii
  • Starta skórka z 1 cytryny
  • 5 kropli olejku migdałowego
  • 200 g mąki pszennej
  • 1 łyżka proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki soli

Dodatkowo:

  • 1, 5 szklanki ulubionego brandy lub koniaku( ale następnym razem dałabym 240 ml )
  • 150g konfitury z winogron (dałam z suszonych moreli)
  • 500 g marcepana ( wyszło mi trochę więcej, ponieważ owinęłam całe ciasto)
  • 80 g płatków migdałowych

 Dzień wcześniej

Rodzynki i żurawinę zalewamy rumem i odstawiamy na noc, aby zmiękły i napęczniały. Posiekaną czekoladę mieszamy z nugatem w miseczce, przykrywamy folią spożywczą i wstawiamy do lodówki.

Drugiego dnia

Formę wykładamy papierem do pieczenia, podnosząc przy okazji wysokość formy. W zależności od wielkości posiadanej keksówki, możemy dodatkowo owinąć formę folią aluminiową, aby usztywnić brzegi.

Przesiewamy dwukrotnie mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i solą. Podprażamy migdały.

Ucieramy na krem 80 g marcepana z 1 jajkiem. Dodajemy do masy miękkie masło, cukier, wanilię i syrop. Kiedy będzie bez grudek cukru wbijamy do masy pojedyńczo jaja, dokładnie ubijając po każdym ich dodaniu. Nie przerywając ubijania dodajemy startą skórkę z cytryny i krople migdałowe.

Wsypujemy przesianą mąkę w trzech etapach, delikatnie łącząc ją z masą.

Odsączamy namoczone owoce i przekładamy do miski.  Dodajemy pozostałe kandyzowane owoce i posypujemy wszystko mąką. Potrząsamy miską z owocami, aby mąka mogła dotrzeć do wszystkich owoców. Nie mieszamy.

Piekarnik nagrzewamy do 220 stopni C.

Dodajemy do ciasta migdały, omączone owoce i zimną czekoladę z nugatem. Wylewamy do formy, wyrównujemy powierzchnię i wstawiamy do pieca ( góra/dół, drugi poziom), obniżając temperaturę do 175 stopni C. Wierzch ciasta przykrywamy podwójnie złożoną kartką pergaminu ( Można też dociąć pergamin do górnych wymiarów formy). Pieczemy 75-90 minut lub do momentu, kiedy wbity patyczek będzie suchy. ( Nie mylić z wilgocią owoców, które dają czysty, lecz lepiący od cukru patyczek) Gdyby ciasto się zbyt rumieniło to można go przykryć dodatkowo folią aluminiową, ale podwójny papier pergaminowy powinien wystarczyć.) Po upieczeniu oddzielamy nożem ciasto od krawędzi blaszki ( zahamujemy dzięki temu proces dalszego wyrastania) i wstawiamy ponownie na 15 minut do piekarnika, z lekko uchylonymi drzwiami ( np. trzonkiem drewnianej łyżki).

Podgrzewamy w niedużym rondelku alkohol. Ciasto nakłuwamy gęsto patyczkiem i łyżka po łyżce podlewamy wyjęte ciasto gorącym alkoholem. Odstawiamy nasączone ciasto na 50 minut ( lub dłużej), pozwalając, aby alkohol ładnie wchłonął się w wypiek.  Kiedy ciasto nie będzie się lepiło do dłoni, wyjmujemy z formy, zdejmujemy papier, owijamy w folię i odstawiamy na kilka dni, aby przeszło aromatami.  ( Według mnie minimum tydzień, ale dwa, trzy a nawet cztery tygodnie to też będzie bardzo dobry czas na dojrzewanie ciasta)

Jeżeli chcecie otrzymac taki kształt jak na zdjęciu , to przeczytajcie uwagi pod tekstem.

angielski keks owocowy

Kiedy ciasto dojrzeje, można go posmarować podgrzaną i przetartą przez sito konfiturą winogronową lub morelową i obłożyć cienko ( tak 5 mm) rozwałkowanym marcepanem. Marcepan podsypujemy cukrem pudrem i wałkujemy pomiędzy dwiema foliami spożywczymi, dzięki czemu łatwiej go będzie przenieść na ciasto. Nakładałam marcepan w dwóch etapach. Najpierw rozwałkowałam i przycięłam odpowiedni kawałek marcepana na spód ciasta a następnie nałożyłam resztę przygotowanego ciasta na wierzch i boki. Marcepan wygładzałam dłonią przez folię spożywczą, usuwając ewentualne pęcherze powietrza. Nadmiar odcinamy ostrym nożem. W celu lekkiego zrumienienia ciasta, wstawiamy go pod rozgrzanego grilla na około 5 minut lub lekko złocimy opalarką. Gotowe przesmarowujemy po wierzchu pozostałą konfitura i obsypujemy prażonymi migdałami.

Uwagi:, Aby otrzymać lekko obły kształt ciasta można zastosować pewnie udogodnienie.Kiedy nasączone ciasto przestanie się lepić do rąk, ale będzie jeszcze letnie owijamy w folię spożywczą i wstawiamy górą do formy rynny. Przyjmie kształt nadany przez formę. Później trzeba go owinąć już luźno, inaczej zacznie się trochę pocić alkoholem. Musi mieć cały czas leżakowania zapewniony obieg powietrza.

angielskie ciasto owocowe

Źródło; Luźna interpretacja przepisu  - Stephan Franz Hedelmäkakku z Mestarit keittiössä

sobota, 24 grudnia 2011

sernik na zimno o smaku cynamonu

Nie wiem czy to za sprawą świątecznej atmosfery i wokół panujących aromatów, czy wyjątkowego połączenia kilku smaków, ale jest to najlepszy sernik na zimno, jaki przyszło mi próbować. Doskonała, jakość produktów i niebanalne połączenie piernika, sera i grzanego wina sprawiło mi ogromną niespodziankę. Serdecznie polecam.

A wszystkim czytelnikom

 

Życzę wspaniałych, pogodnych

Wypełnionych po brzegi cudownymi aromatami

Świąt Bożego Narodzenia

 

 

Składniki:

(tortownica 20-24 cm)

Spód

  • 150 g chrupiących cieniutkich pierników
  • 75 g masła

Wypełnienie

  • 6 łyżeczek żelatyny ( ok.20 g)
  • 500 g sera śmietankowego
  • 1 kubek śmietany ( 240 ml)
  • 1 kubek cukru pudru
  • 0, 5 łyżeczki cynamonu
  • 0, 5 łyżeczki kardamonu
  • 1 łyżeczka startej skórki pomarańczowej
  • 3 łyżki likieru pomarańczowego

Wierzch

  • 2 galaretki o smaku owoców leśnych
  • 250 ml wody
  • 250 ml winnego grzańca

sernik na zimno o smaku cynamonu

Wykonanie:

Miksujemy na mokre okruchy pierniczki z masłem i rozprowadzamy masę w tortownicy o średnicy 20-24 cm. Można boki tortownicy wyłożyć połówkami niedużych pierników.  Wstawiamy do lodówki.

Zalewamy wodą żelatynę i odstawiamy do napęcznienia.

Ser ubijamy z cukrem, dodając przyprawy wymieszane ze śmietaną. Żelatynę rozpuszczamy na parze dodając w razie potrzeby 2-3 łyżki gorącej wody. Ciepłą łączymy z serem.

Masę serową wylewamy na piernikowy spód i wstawiamy na kilka godzin do lodówki.

Galaretki rozpuszczamy w gorącej wodzie, łączymy z grzańcem i wystudzoną wylewamy na zastygnięty sernik. Ponownie schładzamy. Gotowy ozdabiamy kandyzowanymi jabłkami lub marcepanowymi figurkami.

źródło: własne

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 68