|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Autorka
Inspirujące
Nie tylko kulinarnie
Tu lubię bywać
*Zdjęcia*
a href="http://www.smakimprezy.pl/2010/05/04/sezon-truskawkowy-2010/" target="_blank">
|
piątek, 03 września 2010
Słodki wąż
Już myślałam, że lato sobie o nas przypomniało, ale nic z tego. Mamy wczesną jesień z odrobiną słońca. Jak ktoś już zauważył chętnie w taką pogodę sięgam po jabłka, które wspaniale koją wszelkie chandry a przede wszystkim są bardzo smaczne. Żeby nie było tylko jabłkowo w ruch poszły figi, których zawrotna cena zawsze wzbudza moje zdziwienie, więc wymieszane zostały suszonymi morelami. To był świetny wybór, nadający oprócz słodkości słonecznego koloru całej mieszance. Zarówno przepis jak i przygotowanie jest banalnie proste. Jedyna trudność to przygotowanie sobie wcześniej sporej wielkości tkaniny do zwijania rolady i uprzątnięcia blatu ze wszystkich zbędnych dodatków, bo wałkowane ciasto potrzebuje sporo miejsca. Udało mi się rozwałkować je na prostokąt 60x70 cm i po włożeniu pod ciasto rąk i przełożeniu na ściereczkę oraz delikatnym rozciągnięciu otrzymałam ciasto dłuższe, co najmniej o 20 cm. Cienkie listkowe ciasto wspaniale utrzymuje ciężar połozonych owoców a po upieczeniu wygląda pomiędzy owocami niezwykle dekoracyjnie. Zapraszam, więc na wczesno jesiennego węża, który smakowicie zerka w waszą stronę, życząc miłego weekendu. Przepis zainspirowany znaleziskiem w „Blech Kuchen” Przepis dopisuję do akcji "Czas na jabłka"
Składniki: Ciasto
Nadzienie
Dodatkowo
Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy sól, robimy w środku wgłębienie, wbijamy jajko i wlewamy wodę oraz olej. Zagniatamy gładkie, elastyczne ciasto. Przykrywamy ściereczka i odstawiamy na 1 godzinę. Świeże owoce myjemy. Figi kroimy na mniejsze kawałki, daktyle kroimy na połówki i ewentualnie wyjmujemy pestki (o ile kupimy owoce z pestkami) Jabłka obieramy, wycinamy gniazda nasienne i kroimy na małe kawałki. Wiśnie kroimy na połówki, morele w paski. Wszystkie owoce przekładamy do miski i dodajemy cynamon, orzechy, rodzynki. Wlewamy sok z cytryny, rum i dokładnie mieszamy. Ciasto wałkujemy możliwie jak najcieniej, pamiętając o podsypywaniu go mąką.Przekładamy na omączona serwetę.Obie ręce wsuwamy wierzchem dłoni pod płat ciasta( po środku) i delikatnie rozciągamy ciasto we wszystkich kierunkach aż stanie się cieniutkie. Masło roztapiamy i smarujemy delikatnie nim płat ciasta. Rozkładamy równomiernie owoce, zostawiając 2 cm wolne brzegi. Lekko podnosząc serwetę rolujemy ciasto. Zaciskamy końce ciasta i podwijamy pod spód. Układamy delikatnie ciasto na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, formując węża. Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni. Roztrzepujemy żółtko jaja z mlekiem i smarujemy węża. Wstawiamy ciasto do nagrzanego piekarnika na ok. 40 minut. Wyjmujemy i zostawiamy do przestudzenia. Letnie lub zimne przekładamy na talerz. Posypujemy cukrem pudrem, z rodzynek robimy oczka a ze skórki jabłka języczek. Uwagi: Po uformowaniu węża na blasze dobrze jest nałożyć na ciasto ruchomą obręcz (tortownicy) by lepiej zachował się kształt węża. Smacznego
czwartek, 02 września 2010
Kokosowe kuleczki
Zostałam wytypowana przez Oliwkę, Pinkcake,Grażynkę do kolejnej blogowej zabawy, mającej na celu zaglądnięcie w głąb swej duszy i przyznanie się do tego, co lubimy. Rozumiem, że idea zabawy ma na celu poznanie nas bardziej prywatnie, co nie jest łatwe, bo często zaskakują nas zarówno prywatne pasje jak i wygląd osób, które znamy z blogowych notek. Do ujawnienia swojego wizerunku jeszcze nie dojrzałam, więc zostaje przyznać się do malutkich słabostek, których towarzystwo bardzo lubię…. Gapa ze mnie , bo ustrzeliła mnie również Nobleva i Karmel.itka
Uff…. I jest kolejny malutki wycinek tego, co wypełnia moje życie;) Kolejnym etapem zabawy jest obdarowanie tym wyróżnieniem 10 osób, które pociąga zabawę dalej, wzbogacając naszą wiedzę o sobie. Tu się wyłamię, bo tak naprawdę to każdy, do kogo zaglądam przemyca cząstkę siebie, swoich emocji, rozterek, smutków i radości na karty swojego bloga dając nam wyobrażenie o sobie. Błyskawicznie odczytujemy, że trzeba napisać dobre słowo, zaoferować pomoc czy podtrzymać na duchu w prywatnej poczcie. To blogowa przyjaźń, wolno dojrzewająca, ważna
A skoro nie samą zabawą człowiek żyje, to zapraszam na Kokosowe kuleczki w gorzkiej czekoladzie. Proste i szybkie w przygotowaniu ucieszą każdego kokosowego łasucha. Tak naprawdę i bez czekoladowej polewy są łakomym kąskiem. Z podanych niżej składników otrzymujemy 30 sztuk, wielkością zbliżonych do orzechów włoskich. Polecam Składniki:
Do garnuszka o grubym dnie wlewamy mleko i wsypujemy cukier. Podgrzewając rozpuszczamy cukier, doprowadzając do lekkiego zgęstnienia syropu. Kiedy syrop zacznie się burzyć, natychmiast zdejmujemy i mieszając uspokajamy płyn. Wsypujemy pozostałe składniki i dokładnie mieszamy. Kiedy masa zgęstnieje, rozdrabniamy masę miksując całość „żyrafą”. Z lekko ostudzonej masy rolujemy kulki, pomagając sobie łyżką do melonów i odkładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni i wstawiamy kokosowe kuleczki na 10-12 minut. Nie mogą się zrumienić. Wyjmujemy i odstawiamy do ostudzenia. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. W kuleczki wbijamy wykałaczki. Oblewamy polewą i poruszając kulistym ruchem patyczek z nabitą kuleczką pozbywamy się nadmiaru czekolady. Jeżeli chcemy uzyskać bardziej gładką powierzchnię kuleczek, to po zastygnięciu pierwszej warstwy, polewamy drugą warstwą. Odstawiamy do zastygnięcia wbijając patyczki w gruby styropian. Układamy w papierowych kubeczkach i przenosimy do pudełka. Smacznego
wtorek, 31 sierpnia 2010
Galaretka porzeczkowa
Z ogromną zazdrością patrzyłam na prezentowane, na blogach przepisy z udziałem czerwonej porzeczki, kiedy to zaprzyjaźnione krzaczki przybierają jesienne barwy a nieliczne owoce nie są zbyt atrakcyjne. Niespodziewanie dostałam prawie pół kilo tych pysznych w swojej kwaskowości owoców. Zbyt mało aby zasłoiczkować, więc postanowiłam, że cześć owoców użyję do lekkiej galaretki, cześć rozweseli obiadową zieleń sałaty a resztę zagospodaruję w owocowych sałatkach lub dodam do ulubionych jogurtów. Oczywiście takie „bez niczego” też znajdują zwolenników, więc nic a nic się nie zmarnuje. Poniższy przepis, to bardziej propozycja wykorzystania owoców, niż ścisłe trzymanie się proporcji. Zarówno sam smak galaretki jak i jogurtowego serka można wzbogacić smakowo dodając np. cynamon, wanilię, ale nie jest to niezbędne. Z poniższych proporcji otrzymałam ok. 200 ml galaretki i do takiej ilości trzeba przygotować sobie odpowiedniej wielkości naczynka, pamiętając, iż 1/ 3 pojemności to jogurtowy serek. Składniki na 4-6 porcji: Galaretka
Dodatkowo
Owoce czerwonej porzeczki opłukać, osuszyć i oderwać z gałązek. Do niewielkiego rondelka wsypać owoce, wlać wodę i sok z cytryny. Dodać cukier i zagotować. Zmniejszyć ogień i gotować około 10 minut. Żelatynę namoczyć w odrobinie wody lub soku z czarnej porzeczki i odstawić do napęcznienia. Kompot przelać przez sito, oddzielając płyn od owoców. Wlać kompot z powrotem do garnka i rozpuścić w nim napęczniałą żelatynę. Oczyszczone świeże owoce porzeczki rozdzielamy do naczynek i zalewamy galaretką. Serek łączymy z jogurtem i roztrzepujemy widelcem nadając masie puszystość. Nakładamy jogurtowy serek na tężejącą galaretkę, ozdabiamy koralikami z owoców i schładzamy w lodówce około 2 godzin.
Uwagi: Smak galaretki można urozmaicić gotując kompot z małą laską cynamonu a do serka dodając wanilię. Owoce, które zostają z kompotu użytego do galaretki przecieramy przez sitko, pozbywając się niesmacznych pestek. Otrzymany mus przechowujemy w lodówce wykorzystując go, jako smaczny dodatek do deserowych jogurtów podawanych z biszkoptem. A gdyby ktoś chciał popróbowac szczęścia, to zapraszam na blog Izy Można zdobyc takie oto cuda , nawet jeśli nie posiadacie bloga :)
piątek, 27 sierpnia 2010
Ciasto z cukinii
Lato, zmęczone upałami i odpowiedzialnością za nielubiane zjawiska w przyrodzie czmychnęło gdzieś ukradkiem, zapraszając nieproszoną jeszcze jesień, by ta w swojej naiwności wzięła na swoje barki ciężar ludzkich narzekań. Mam nadzieję, że jesień się ocknie i obdarzy nas promieniami słońca brykającymi radośnie wśród kolorowych liści lub przywoła ponownie rozleniwione lato. Na pociechę prezentuję ciasto z młodych cukinii. Takiego jeszcze nie piekłam i bardzo byłam ciekawa jak będzie smakować. Wszak jest bez czekolady, cynamonu i orzechów. Pamiętając smak cukiniowych babeczek starałam się nie mieć jakiś specjalnych oczekiwań, by nie porównywać a raczej starać się docenić przenikające się smaki. W przepisie użyto cytryn, na które nie miałam dzisiaj ochoty, więc zastąpiłam je pomarańczą. Tak naprawdę, to cukinia nie ma wyraźnego smaku, dzięki czemu bardzo łatwo przyjmuje inne aromaty, dając nam ogromne możliwości w komponowaniu nowych wersji. Brązowy cukier i mąka razowa powodują, że ciasto jest cięższe i bardzo jesienne. Ciasto będzie bardziej puszyste, gdy mąkę razową zastąpimy zwykłą pszenną. A ciasto wyszło zwarte, mocno wilgotne, nie mające nic wspólnego z zakalcem, pachnące, słodkie i smaczne dla zwolenników ciast dyniowych i marchewkowych. Trzeba tylko pamiętać o mocnym odciśnięciu soku z cukinii. Jeżeli mamy dużą cukinię, to przed starciem jej na tarce musimy pozbyć się środka z pestkami. Co do ilości sera, to śmiało możemy zwiększyć jego ilość, by warstwa przełożenia wyglądała bardziej estetycznie i smakowicie. Myślę, że można nawet zrezygnować z dodatku masła do sera, by masa była lżejsza a ciasto mniej kaloryczne. Łącząc cukinię z sokiem pomarańczowym dajemy troszeczkę mniej cukru. Inspiracja przepisem z Good Food Magazine
Składniki Ciasto:
Krem serowy
Lukier
Wykonanie: Cukinię myjemy, osuszamy i ścieramy na drobnych oczkach tarki na wiórki. Odstawiamy na 20 minut by zmiękła. Następnie przekładamy wiórki do ściereczki i wyciskamy sok. Proponuję startą cukinię posypać solą a po 20 minutach odlać sok i przepłukać zimna wodą , wypłukując sól i dopiero odcisnąć w ściereczce. Dwie tortownice smarujemy masłem i obsypujemy łyżeczką cukru. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni C. Do miski miksera wkładamy miękkie masło, wbijamy jaja, wsypujemy cukier puder, mak, skórkę z cytryny oraz dodajemy odciśniętą cukinię i ekstrakt waniliowy. Miksujemy do momentu otrzymania gładkiej masy. Mąki przesiewamy z proszkiem do pieczenia, solą i dodajemy stopniowo do miksowanej masy. Gdyby masa była bardzo gęsta to dodajemy 1 łyżeczkę soku z cytryny (pomarańczy). Gładkie ciasto rozlewamy do dwóch tortownic( u mnie 18) i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika na 25 – 40 minut. Czas pieczenia jest uzależniony od wielkości posiadanych form. Im mniejsza forma a wyższe ciasto, tym dłuższy czas pieczenia. Upieczone ciasto powinno być sprężyste, wilgotne i lekko brązowe na bokach. Po upieczeniu zostawiamy w formie na 15 minut a następnie wyjmujemy i studzimy na kratce.
Tak przygotowane ciasto możemy zamrozić na okres 1 mc. Przygotowujemy lukier mieszając 25 g cukru pudru z 1 łyżką soku z cytryny. Przygotowujemy krem serowy miksując na gładką masę masło, cukier, sok z cytryny(pomarańczy) i ser. Zupełnie ostudzone blaty ciasta smarujemy lukrem a następnie masa serową ( przeznaczając na każdy blat po 1/ 2 porcji lukru i masy), tworząc zgrabny torcik. Wierzch posypujemy 1 łyżeczką maku i ozdabiamy skórką z cytryny lub chipsami z cukinii. Smacznego
środa, 25 sierpnia 2010
Ciasto śliwkowo-migdałowe
Bez zbędnych słów, zmęczona podróżą, absurdalnymi korkami i dziwnymi sposobami naprawy krajowych dróg prezentuję ciasto, które upiecze się każdemu doskonale. Nawet, kiedy nie ma się wielkiej ochoty na pieczenie a wypadałoby podać jednak deser po obiedzie. Wystarczy zmiksować składniki, przelać do formy i wstawić do piekarnika na godzinę. Otrzymamy mięciutkie, pachnące, pyszne ciasto, idealne na podwieczorek dla kilku osób. Oczywiście śliwki możemy zastąpić dowolnymi owocami sezonowymi, wierzch polać lukrem, posypać cukrem pudrem lub tak jak u mnie posypać gorące ciasto płatkami czekolady. Polecam Jest to moja propozycja do akcji "Śliwki" Składniki na tortownicę 24 cm:
Tortownicę wykładamy papierem do pieczenia, boki smarujemy masłem lub nakładamy obręcz z papieru do pieczenia. Śliwki dokładnie myjemy, osuszamy w ściereczce, Następnie przepoławiamy i wyjmujemy pestki. Odsypujemy trochę migdałów, które wykorzystamy na posypanie wierzchu ciasta. Pozostałe składniki miksujemy na średniej prędkości, aż się połączą. Połowę ciasta wlewamy do tortownicy. Na wierzchu układamy śliwki. Zalewamy pozostałym ciastem. Znów obkładamy delikatnie śliwkami, posypujemy migdałami i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika do 200 stopni C, na 60 minut. Upieczenie sprawdzamy patyczkiem. W razie potrzeby przedłużamy pieczenie o kolejne 10 minut. Pozostawiamy w formie do ostudzenia a następnie dowolnie ozdabiamy. Uwagi: Z połowy porcji składników otrzymamy ciasto pieczone w małej tortownicy (16 cm)
sobota, 21 sierpnia 2010
Conchas
Kiedy brakuje słońca a melancholia staje się naszym cieniem, jedynym lekarstwem by odpędzić ponure myśli jest założyć fartuszek i zaprosić do wspólnego blogowego pieczenia. Każdy, kto miał przyjemność piec z Alą wie, że takie towarzystwo w kuchni jest niezwykle fascynujące. Tu nie ma miejsca na nudę a wszystkie wspólnie wykonywane czynności są prawdziwą frajdą. Bo kto nie lubi malować mąką po blacie czy miętosić w dłoniach ciasto przypominającego dziecięcą plastelinę i myślami sięgać w głąb własnej wyobraźni by odbyć prawdziwie fascynująca podróż. Zainspirowane przepisem na słodkie bułeczki (klik, klik) ochoczo wzięłyśmy się do pracy. Jajo, woda drożdże, mąka i starter gotowy. Zakładamy hak do wyrabiania ciasta, wsypujemy składniki i mieszamy do połączenia się ciasta. Odstawiamy do lodówki i możemy zając się ploteczkami, poznawaniem siebie. Przedsięwzięcie było bardzo ambitne i nie odbyło się bez drobnych wpadek. O własnej, przekonałam się bardzo szybko znajdując niewsypaną torebkę drożdży. Wstyd jak diabli. Wspólne pieczenie a tu taka wpadka. Ciasto ponownie trafiło do wyrabiania a ja zmuszona byłam pozmywać miski raz jeszcze. Kiedy na drugi dzień z dumą opisywałam Ali swoje pięknie wyrośnięte ciasto, nie spodziewałam się, że wcześniejsza wpadka to było preludium do czegoś większego. Masa maślana okazała się masą kapryśna, która za wszelką cenę chciała pokazać nam, kto tu rządzi. Ale udało się, bułki zostały uturlane, ozdobione masą maślaną i fikuśnie nacięte. Teraz nastał czas kawy i szczebiotania. Ale nie, elektrownia postanowiła pozbawić mnie źródła prądu na cztery godziny. Nie ma kawy, nie ma plotek a bułki rosną jak szalone, przypominając swoim wyglądem wielkie placki. Jedyne, co mogłam zrobić w tej sytuacji to spowolnić wyrastanie ciasta upychając dwie blachy bułek do lodówki. Włączenie prądu przyjęłam z ulgą i po zapakowaniu bułek do piekarnika popędziłam płakać Alusi w rękaw. Ala pocieszała mnie, że jej bułki też nie mogą ubiegać się o tytuł „Najpiękniejszej buły” i od razu zrobiło się nam raźniej. Po chwili bułki były upieczone a my sprawdzałyśmy organoleptycznie wygląd, smak oraz wymieniając się pierwszymi fotkami i uwagami. Pyszne, mięciutkie z chrupiącą polewą w naturalnym kolorze EKO i smaku. Pyszności! Ale czy mogłoby być inaczej, kiedy dobry duch Ali wpadał do mojej kuchni, co chwilę przepędzając czarne chmury. Alu dziękuję za wspólnie spędzone chwile a te 200 kilometrów do Ciebie jest mi teraz bliższe niż kiedykolwiek. Przepis dopisuję do kulinarnej akcji ”Z widelcem przez kuchnie obu Ameryk”- Meksyk
Składniki na 16 bułeczek Starter:
Uwaga: W cukiernictwie dla jajka o wadze 55 g, tradycyjnie przyjmuje się: 5 g –skorupka, 30 g białko, 20 g żółtko. S- mniej niż 53 g, M-53 d do 63, L- 63g do 73g, XL-co najmniej 73 g. Ciasto właściwe:
Ciasto maślano- cukrowe
Przykład: Ciasto maślano-cukrowe podzielone na 4 części. Do jednej dodajemy 1 łyżeczkę kakao, do drugiej 0, 5 łyżeczki cynamonu+ 0, 5 łyżeczki cukru waniliowego lub sproszkowana mięta w ilości odpowiadającej ilości zmielonych owoców, trzeci, czwarty –suszone zmielone owoce (po 3 g) z odrobiną cukru pudru lub cukru waniliowego.
1.Starter. Drożdże rozpuścić w ciepłej wodzie, dodać rozbełtane jajo i mąkę.Dokładnie wymieszać i odstawić na 1, 5 godziny lub podwojenia wielkości. 2.Do miski miksera włożyć wszystkie składniki ciasta właściwego, pomijając starter i 60 g cukru. Miksować składniki na średniej prędkości 5 minut. 3. Dodać starter i 60 g cukru, miksować jeszcze 3 minuty. (Ciasto będzie miękkie, błyszczące i lekko lepkie) Podsypujemy ciasto mąką i przekładamy do sporej miski. 4. Ciasto przykrywamy ściereczką i odstawiamy na 30 minut w temperaturze pokojowej. Następnie wstawiamy ciasto do lodówki na 8-16 godzin. (Kiedy jest bardzo gorąco ciasto rośnie jak szalone i 8 godzin w zupełności wystarczy lub w połowie czasu odpowietrzamy i dalej schładzamy)
5. Kiedy ciasto właściwe jest już wyrośnięte przygotowujemy ciasto maślano-cukrowe, przesiewając mąkę, dodając cukier puder i posiekane masło. Wyrabiamy elastyczne ciasto, dzielimy na 4 części, dodajemy dodatki smakowo-barwiące według uznania i schładzamy w lodówce. 6. Wyjmujemy ciasto właściwe z miski na stolnicę, dzielimy na 16 części (po ok.60 g) i toczymy okrągłe kulki bułeczki. ( Gdyby ciasto było mocno klejące, to dosypujemy dodatkowo ok.1/ 2 szkl mąki i dokładnie wyrabiamy, aż ponownie będzie elastyczne i błyszczące) 7. Bułeczki rozkładamy na dwóch blachach do pieczenia, pamiętając o zachowaniu sporych odległości pomiędzy bułeczkami.( W czasie pieczenia urosną do wielkości grejpfrutów) 8. Wyjmujemy schłodzone części masy maślano-cukrowej. Każda część smakową dzielimy na 4 części (masa musi być plastyczna), toczymy kulki, które rozpłaszczamy na niewielkie placuszki(3-4 cm) i nakładamy je na szczyty kulek drożdżowego ciasta. Lekko spłaszczamy bułeczki. 9. Przy pomocy ostrego nożyka nacinamy fantazyjnie(dowolnie) wierzchnią warstwę bułeczek(np. kratka, spirala) i odstawiamy do podwojenia wielkości (czas oczekiwania do 3 godzin) 10.Rozgrzewamy piekarnik do 190 st.C i wstawiamy bułeczki na 20 minut. Powinny się lekko zrumienić. 11. Studzimy na kratce kuchennej Smacznego
czwartek, 19 sierpnia 2010
Pastyle z jabłek
Ten starodawny rosyjski przysmak, zbliżony jest wyglądem i smakiem do twardej marmolady. Według niektórych przekazów, smakołyk ten znany jest od XIV wieku i jest zalążkiem powstania marshmallows. Najbardziej znany smak pastiły to jabłkowy z odmiany jabłek Antonówka. Na początku przecier jabłkowy dosładzany był miodem, który od XIX wieku został zastąpiony cukrem. Cukier z trzciny cukrowej znany jest na całym świecie od XVI wieku a w styczniu 1812 r. Francuz Delessert, dostarczył pierwsze wypieki osłodzone cukrem z buraka cukrowego, który bardzo szybko stał się towarem powszechnego użytku. Stąd też zrozumiałe stało się zastępowanie miodu cukrem. Są też przepisy, które bazują na dodaniu do przecieru jabłkowego oprócz miodu lub cukru, białka jaja kurzego, dzięki któremu otrzymujemy wyrób jasny i bardziej puszysty. Samo przygotowanie przecieru jest bardzo proste a jedyną trudnością jest po odparowaniu wody z owoców długotrwałe suszenie, uzależnione od ilości warstw marmoladek, trwające niekiedy nawet trzy dni. Pastiła znana jest u nas pod nazwą pastyle i owoce, z których powstanie marmoladka powinny zawierać sporo pektyny, która wspaniale żeluje końcowy produkt. Tak naprawdę, to wyrób takich marmoladek daje nam nieograniczone możliwości połączeń smakowych. Wystarczy użyć proporcje owoców 1: 1 (np. jabłka/marchew, jabłka/śliwki, jabłka/morele) by otrzymać po połączeniu płatów przecierem i dosuszeniu całości kolorowe marmoladki. Jabłka pieczone dają nam bardziej gęsty przecier niż duszone z odrobiną wody. Oczywiście, kiedy postanowimy użyc takich owoców jak np. porzeczki, agrest, winogrona to owoce muszą być pozbawione pesteczek poprzez przetarcie ich przez sitko. Każdą masę owocową lub warzywną gotujemy osobno, następnie łączymy i dodajemy cukier. Suszymy w piekarniku rozpoczynając od 50 stopni C, by z czasem podnieść temperaturę do 80-100 stopni C. Pastyle z białkami suszymy w 75 stopniach C. Wysuszony płat marmolady powinien być miękki, sprężynuący pod naciskiem oraz dający się łatwo zwinąć w rulon. Zapewniam, że dobrze wysuszony nie pęknie, nawet przy grubości 0, 5 cm. Niektóre przekazy mówią, że ilość cukru nie powinna przekroczyć wagi owocowego przecieru, lecz dla mnie dodanie 10 % cukru do masy owoców jest wystarczające. Tu jest dowolność, lecz warto pamiętać, że owoce też zawierają cukier-fruktozę, której wartość słodząca jest o 50 % większa niż sacharozy, lecz zmniejsza się, gdy wzrasta temperatura. Pastyle można wzbogacać o rodzynki, orzechy, migdały, lecz nie w większej ilości niż 100 g na 1 kg przecieru. Przechowujemy w słojach pamiętając, że im suchsze miejsce dla tych smakołyków tym lepsze. Doskonałe, jako słodkie przekąski deserowe lub można używać po pokrojeniu na drobne kawałki do ciast typu keks lub jako ozdobna dekoracja ciast i tortów. Przeps dopisuję do akcji "Sezon na jabłka"
Pastiła jabłkowa- podstawowa Składniki na 1 płat:
Jabłka myjemy, układamy na blasze i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180-200 stopni C. na około 20 minut. Lekko studzimy, zdejmujemy skórkę i po pozbyciu się gniazd nasiennych miksujemy na gładkie puree. Przekładamy do rondelka, podgrzewamy, dodajemy cukier i mieszając redukujemy ilość przecieru o połowę. Formę ( najlepiej z wyjmowanym dnem) wykładamy pergaminem z wystającym po bokach papierowym kołnierzem. Wylewamy zagęszczony przecier na wys. 1-1, 5 cm, wyrównujemy wierzch zwilżoną łopatką, posypujemy cienką warstewką cukru i wstawiamy na minimum 16 godzin do pieca. W połowie czasu suszenia, przewracamy podsuszony plaster na drugą stronę, zdejmujemy delikatnie papier, posypujemy cukrem i dosuszamy. W wystudzonych płatach wykrajamy foremką fantazyjne kształty lub smarujemy płat przecierem, nakładamy kolejna warstwę wysuszonej marmolady, czynność powtarzamy i wkładamy ponownie do pieca na dosuszanie. Taka grubą warstwę kroimy w kostkę i obtaczamy w cukrze. Uwagi: Można też dodawac 1-2 g kwasku cytrynowego na 1kg przecieru. Inne przykłady smakowe: Pastiła królewska 1kg jabłek (przecier) 100 g orzechów ziemnych, włoskich, laskowych (oczyszczonych i lekko podprażonych) lub migdałów 100 g cukru Pastiła oszczędnej gospodyni 0, 5 kg jabłek (przecier) 0, 5 kg marchwi 100- 500 g cukru Czarna pastiła 0, 5 kg jabłek(przecier) 0, 5 kg jagód(przecier) 100-200 g cukru Smacznego :)
wtorek, 17 sierpnia 2010
Ciasteczka meksykańskie - Puchas
Dawno nie podróżowałam po smakach „Obu Ameryk” i nieśmiało wracam do tematu, by sprawdzić nurtujące mnie od dawna przepisy. Na dobry początek kuchnia meksykańska i ciasteczka zaproponowane przez Katarzynę Pospieszyńską w jednej ze swoich książek. Malutkie obrączki z ciasta przypominającego swoim smakiem obwarzanki i zapieczona na nich słodka pianka, to zestawienie zarówno smaczne jak i urocze. Niewinna bezowa chmurka potrafi sympatycznie podkreślić smak każdych ciasteczek a radość z lepienia tych malutkich słodkości jest bezcenna. Zapewniam, że jest to niezwykle prosty przepis na dwie blaszki małych słodkości.
Polecam ! Przepis dopisuję do akcji „ Z widelcem przez kuchnie obu Ameryk”- Meksyk K. Pospieszyńska- Przygoda kulinarna *szklanka=250 ml Składniki Ciasto:
Słodka pianka:
Żółtka z cukrem ubijamy na puszystą, gęstą masę. Powoli porcjami dosypujemy mąkę, wlewając koniak. Zagnieść gładkie ciasto. Podzielić ciasto na porcje, formując z każdej części wałek o średnicy 0, 5 cm. Pociąć na 8 centymetrowe odcinki i zlepiać małe obrączki. Układać na blasze wyłożonej pergaminem. Rozgrzać piekarnik do 180 stopni C. Wstawić ciasteczka na około 20 minut, aż się zezłocą. Białko ubić z cukrem pudrem. Smarować pianką upieczone ciasteczka i zapiec jeszcze przez 3 minuty. Przełożyć na kratkę kuchenną i wystudzić. Smacznego |