| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Zakładki:
*
Autorka
Lekarstwo na chandrę
W chwilach wytchnienia
Z czterech stron świata
Take Your First Step For Your Breast Health World Bread Day 2014 (submit your loaf on October 16, 2014) Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl Różowe wspomnienie Odszukaj.com - przepisy kulinarne Top Blogi Staedter
zBLOGowani.pl
Akcja: Nie kradnij zdjęć!

słońce w słoikach

czwartek, 15 września 2011

przetwory z aronii

Dawno mnie nie było na blogu, ale kiedy myśli wędrują po bezdrożach dróg, to trudno się skupić na zamieszczaniu smacznych notek. Powoli wracam a na początek mocno przemrożone owoce aronii, która nareszcie doczekała się przerobienia na kilka smakołyków. Sok, konfitura, chutney i babeczki, to odzew na miłą pogawędkę z najbardziej Ofczastą Owcą (Pasionek) i moje tegoroczne poszukiwania na coś więcej niż sok, obniżający ciśnienie. Aronia nie jest zbyt lubiana przez zawartą w sobie lekką goryczkę, ale odpowiednio potraktowana zimnem staje się wspaniałym dodatkiem do wody, herbat, ciast, deserów, sosów, serów i mięs.

Przepisy dopisuję do akcji Zielnik Kuchenny, Akcja przetwory 2011

sok z aronii

Sok i konfitura*

Aronię należy po zerwaniu oczyścić, opłukać, osuszyć i zamrozić na minimum kilka dni. Przemrożenie lub dodanie do soku liści wiśni likwiduje goryczkę.

  • 2kg oczyszczonych i przemrożonych owoców aronii
  • 2 kg drobnego cukru
  • 4 szklanki wody
  • Skórka i sok z cytryny
  • 2 szklanki soku z jabłek
  • 4 winne jabłka
  • 1 laska cynamonu
  • 2 kieliszki rumu

Z 1kg cukru i 4 szklanek wody gotujemy lekki syrop. Do wrzątku wsypujemy owoce aronii, doprowadzamy do wrzenia, zestawiamy z ognia i odstawiamy na 24 godziny.( W lodówce przechowujemy do 3 dni) Po tym czasie przecedzamy syrop przez gęste sito, dodajemy sok z cytryny i wolno doprowadzamy go do zagotowania. Gorący rozlewamy do wyparzonych butelek.

konfitura z aronii

Odcedzone owoce łączymy z 1 kg cukru, cienko obraną i posiekaną skórką z cytryny, laską cynamonu, obranymi i startymi na grubych oczkach tarki jabłkami, oraz sokiem z jabłek. Od chwili zagotowania gotujemy na średnim ogniu 20-30 minut. Odstawiamy do ostudzenia i po kilku godzinach lub następnego dnia ponownie doprowadzamy do zagotowania i gotujemy 15-20 minut. Kiedy masa owocowa zgęstnieje dodajemy rum, mieszamy i gorącą konfiturę nakładamy do wyparzonych słoików.  Zakręcamy wieczka i stawiamy słoiki na nakrętkach do ostudzenia.

*Inspiracja przepisem zamieszczonym w sieci przez ben-ka710

chutney z aronii

Chutney

Składniki na 2 słoiczki po 260 ml

  • 300 g oczyszczonej aronii
  • 3 małe gruszki
  • 150 g cukru trzcinowego
  • 1 mała gałązka świeżego rozmarynu lub łyżeczka suszonych igiełek
  • 2 goździki
  • 2 jagody ziela angielskiego lub jałowca
  • 80 g czerwonej cebuli (1 sztuka)
  • 0, 5 łyżki oleju
  • 50 ml ciemnego octu winnego
  • 1 łyżeczka posiekanego kandyzowanego imbiru
  • Ewentualnie kilka ziaren gorczycy
  • Sól, pieprz do smaku

Aronię wkładamy do garnka i lekko rozgniatamy. Gruszki obieramy, wycinamy gniazda nasienne, kroimy w drobną kostkę i dodajemy do owoców.

Cebulę obieramy z wierzchniej łupiny i siekamy w drobną kosteczkę. Na patelni rozgrzewamy olej i smażymy cebulę do szklistości. Przyprawy lekko rozgniatamy i wkładamy do woreczka do gotowania ziół. (Można też przyprawy utrzeć na proszek, dodać i wymieszać z owocami, dzięki czemu chutney będzie bardziej intensywny w smaku)

Do aronii wymieszanej z gruszkami dodajemy cukier i mieszamy podgrzewając aż rozpuści się cukier. Wlewamy ocet, wkładamy woreczek z przyprawami i pokrojony imbir. Gotujemy na średnim ogniu pod stałą kontrolą, co jakiś czas mieszając około 45 minut. Po 30 minutach możemy dodać kilka ziaren gorczycy. Usuwamy worek z przyprawami, dosmaczamy solą, pieprzem i gorące nakładamy do wyparzonych słoiczków.

Źródło: Niemiecka wersja Natura i Medycyna

babeczki z aronią

Babeczki z aronią

12 sztuk

  • 1, 5 szklanki pszennych otrąb
  • 1 szklanka maślanki
  • 1/3 szklanki oleju roślinnego
  • 1 jajko
  • 2/3 szklanki brązowego cukru
  • 0, 5 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 1 łyżeczka sody
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 0, 5 łyżeczki soli
  • 0, 5 szklanki świeżych owoców aronii

Piekarnik rozgrzewamy do 190 stopni C. Formę do muffin smarujemy masłem lub wykładamy papilotami. Otręby mieszamy z maślanką. Odstawiamy na 10 minut. W osobnym naczyniu łączymy olej, jajko, cukier i wanilię. Dodajemy do maślanki wymieszanej z otrębami. Przesiewamy mąkę z proszkiem do pieczenia, sodą i solą. Wsypujemy owoce i mąkę do mokrych składników. Mieszamy tylko do połączenia się składników. Rozdzielamy masę do przygotowanych foremek i wstawiamy do piekarnika na 15-20 minut.

Żródło: AprioriFoods

wtorek, 19 lipca 2011

syrop z płatków rózy

Pomimo że w niektórych regionach róża coraz słabiej kwitnie, a w innych miejscach ponownie obsypuje się kwiatami, to jednak ciągłe warto o niej pamiętać, zbierać i przetwarzać. Przedstawiony poniżej sok powstał z płatków świeżej róży o różowofioletowym zabarwieniu, przywiezionej z północnych rejonów Europy. Ktoś mógłby się zapytać, czym różnią się te płatki od tych, które zbierałam wcześniej no, bo róża to róża. Nic bardziej mylnego. Pomimo długiej podróży po rozpakowaniu z dużej papierowej torby moim oczom ukazały się nieskazitelnie wyglądające płatki w ilości prawie dwóch kilogramów, pozbawione jakichkolwiek skaz, nadgryzień czy przebarwień. Niezwykle mięsiste płatki wydzielały intensywny zapach a zalane wrzątkiem mimo oddania koloru wodzie pozostały w swoim różowym zabarwieniu, gubiąc zaledwie 2-3 tony koloru. Z taką różą spotkałam się tylko raz, a była to róża okalająca mazurski las. Po otrzymaniu soku pozostałe płatki dodałam do wytłoczyn pozostałych z produkcji soku wiśniowego, otrzymując najlepszą konfiturę, jaką kiedykolwiek jadłam a która idealnie sprawdziła się w UFO bułeczkach. Sok łatwo zamienić w syrop, dodając przy jego sporządzaniu więcej cukru a zawarta w nim goryczka zupełnie znika po rozcieńczeniu w wodzie. Idealny dodatek do wszelkiego rodzaju herbat począwszy od ziołowych, przez zielone, czarne po owocowe a wyjatkowy środek leczniczy dla osób cierpiących z powodu nadkwaśności żołądka.

Samo przygotowanie soku jest bardzo proste. Wystarczy zebrać płatki w godzinach późno przedpołudniowych, w czasie słonecznej pogody i w pełni kwitnienia róż. Potem oczyścić płatki z ewentualnych mieszkańców, odciąć jasne nasady, zważyć koniecznie zapisując na kartce wagę która będzie bardzo istotna w całym przepisie i cieszyć się tworzeniem ekskluzywnego soku rózanego.

Przepis dopisuję do obecnej edycji Kwiatowej zabawy -Pinkcake , Domowych przetworów -Kasandry , Zielnika prowadzonego przez Pluskotkę oraz Domowy wyrób

Przykładowe proporcje:

  • 500 g - oczyszczonych płatków róży
  • 1 litry wody –zawsze podwójna ilość wagi oczyszczonych płatków
  • 500 g drobnego cukru – waga płatków
  •  1 cytryna + 1/4 łyżeczki kwasku cytrynowego

Płatki oczyszczamy i wkładamy do słoja wraz z pokrojoną w grube plastry a wcześniej dobrze wyszorowaną cytryną i zalewamy przegotowaną wodą. Przykrywamy słój gazą i odstawiamy na 24 godziny.  Po tym czasie zlewamy płyn do czystego garnka, dokładnie wyciskając płatki.  Dodajemy do soku cukier, kwasek cytrynowy, doprowadzamy do zagotowania i podgrzewamy na małym ogniu przez 15 minut. Gorący rozlewamy do wysterylizowanych butelek, szczelnie zamykamy i krótko pasteryzujemy.

Ci, którzy mają mało czasu lub najprościej mówiąc nie chcą stać się niewolnikami przetworów mogą sok po oddzieleniu od płatków przelać do czystego słoja i przechowywać przez kolejne 24 godziny dostosowując wszystkie przygotowania do swojego wolnego czasu.

drukuj

niedziela, 26 czerwca 2011

zielone orzechy włoskie w syropie

To już prawie ostatni dzwonek, aby pokusić się o zrobienie bardzo ekskluzywnych konfitur, nazywanych czasami czarnym złotem. Niepozorne zielone owoce po bardzo prostej, lecz wymagającej od nas systematyczności obróbce, przybierają barwę ciemnej oliwki o niebiańskim wręcz smaku. Nie będę rozpisywała się o tych wszystkich bardzo dyskusyjnych metodach, którymi mogą być poddawane zielone orzechy ani nad tym, która z metod jest lepsza czy też właściwa, pozostawiając pasjonatom domowych przetworów wybór tej jednej, ulubionej.

 Poniżej przestawiam taki sposób obróbki, z którymi nawet osoba bardzo niedoświadczona znakomicie sobie poradzi otrzymując bardzo satysfakcjonujący rezultat, którym będzie można ozdabiać torty, keksy, pierniki lub mazurki.

Gdyby syrop z powodu zbyt wysokiej temperatury zbyt mocno się zredukował, to dodajemy do niego przegotowaną gorącą wodę i chwilę całość gotujemy. Aby syrop podczas długiego przechowywania nie ulegał krystalizacji, można dodać do niego podczas gotowania trochę glukozy.

Przepis dopisuje do akcji Przetwory 2011

Składniki:

  • 0.5 kg młodych zielonych orzechów *
  • 0, 5 kg cukru
  • 1 szklanka wody
  • 0, 5 laski wanilii
  • 0, 5 laski cynamonu
  • 2 gózdzki

*Zielone orzechy powinny być zbierane w zależności od regionu od połowy czerwca do około 10 lipca a ich wnętrze po przekrojeniu powinno ukazywać ledwie kształtujące się jądro.   Wbijany patyczek do szaszłyków powinien bez oporów przebijać skorupkę i przechodzić przez gniazdo nasienne.

Poniższe przedstawione czynności wykonujemy w lateksowych rękawiczkach, ponieważ owoce orzecha bardzo mocno brudzą dłonie.

zielone orzechy włoskie w syropie

Orzechy przebieramy, odrzucając wszystkie, które mają na zielonej łupince brązowe plamy. Myjemy, nakłuwamy drutem lub ostrym patyczkiem i odcinamy końcówki. Zalewamy wodą i odstawiamy na dobę. Płuczemy, wrzucamy do wrzątku i obgotowujemy 5 minut. Zdejmujemy z ognia i odstawiamy na 1 godzinę. Następnie przelewamy orzechy na sicie silnym strumieniem zimnej wody, co pozwoli nam na pozbycie się z ich wierzchu czarnej skórki odsłaniając oliwkowy kolor owoców.Jeżeli przy pierwszym płukaniu, nie ze wszystkich owoców zejdzie czarna skórka, to nie musimy sie tym przejmowac, bo zejdzie przy kolejnym płukaniu.

Orzechy zalewamy zimną wodą i odstawiamy na 12 godzin, po czym ponownie płuczemy i odstawiamy na kolejne 12 godzin.  Postępujemy tak przez kilka dni, ( np. od 4 do 7) aż orzechy przestaną barwić, wytrącając przy tym do wody całą swoją goryczkę.

Ostatni raz orzechy dokładnie płuczemy, osuszamy na sicie, ważymy i przygotowujemy syrop w proporcji 0, 5 kg cukru + 1 szklanka wody na 0, 5 kg wagi owoców dodając do syropu 0, 5 laski wanilii i 2 goździki.  Kiedy syrop zacznie wrzeć dodajemy orzechy, zmniejszamy temperaturę i na niewielkim ogniu smażymy około 45 minut.

Po 30 minutach dodajemy dodatkowo do syropu laskę cynamonu, która nada konfiturze lekko korzennego aromatu.

Gotowe konfitury przekładamy do wyparzonych słoików, zalewamy przecedzonym przez gęste sitko syropem, zamykamy i trzymamy zawinięte w kocyk 1-2 godziny lub krótko pasteryzujemy.

drukuj

Bardzo podoba mi się forma przechowywania owoców bez syropu a po eksperymentowaniu z jadalnymi kasztanami, postanowiłam, że przygotuję sobie jeden ze słoiczków właśnie bez syropu, mając nadzieję na pokrycie się owoców białym cukrowym nalotem. Gdyby ktoś już miał takie doświadczenie za sobą to proszę o info, jak się przechowały i czy nie miało to przypadkowo wpływu na zmianę smaku, struktury.

 

poniedziałek, 20 czerwca 2011

 

lipa

Rozglądając się za przepisami na syrop z kwiatów lipy natrafiłam na szereg informacji, które po prostu mnie zdumiały. I nie chodzi tu o właściwości lecznicze, które w zasadzie wszystkim są znane a np. zimą ratujące niejednego zmarzlucha, tylko nietypowe możliwości wykorzystania tej fascynującej rośliny. Suszone kwiaty po zaparzeniu, jako koncentrat aromatu do kremów, deserów, lodów, ciast, naleśników. Natomiast świeże kwiaty latem do sałatek. Trzeba pamiętać, że słaba herbatka –napój uspokaja i rozgrzewa, natomiast mocna może zaowocować bezsenną nocą. Nie zbieramy kwiatów przekwitających, gdyż mogą mieć działanie narkotyczne. Młode liście o bardzo przyjemnym smaku mogą być jadane na surowo w sałatkach, natomiast dojrzałe po ususzeniu i zmieleniu mogą być dodatkiem do mąk przy wypieku chleba.1 kg świeżych liści da nam 300g liściastej mąki lipowej. Owoce zawierają olej tłuszczowy. Prażone mogą być zaparzane jak kawa a idąc odkryciem francuskiego chemika w 18 wieku, można pokusić się o zmielenie owoców z suszonym kwiatostanem, by otrzymać coś w rodzaju mlecznej czekolady do bezpośredniego spożywania.  Ciekawi tego smaku mogą na próbę pomiętolić w buzi kilka ziarenek owoców, by poczuć słodycz cukru i posmak czekolady. Może ktoś w tym zasmakuje, chociaż mnie do końca nie przekonuje ten rodzaj alternatywnych słodyczy i zamieszczony niżej przepis traktuję tylko wyłącznie, jako rodzaj kulinarnej ciekawostki.

Oba przepisy dopisuję do Kwiatowej akcji a syrop do akcji Przetwory 2011 i Zielnik kuchenny.

syrop z kwiatów lipy

Syrop - gorąco polecam :)

Składniki:

  • Duża garść rozwiniętych kwiatów lipy (bez przylistków)
  • 900g drobnego cukru
  • 600 ml wody
  • 1 cytryna
  • 10 g kwasku cytrynowego

Kwiaty lipy mocno potrząsamy, by pozbyć się ewentualnych insektów i umieszczamy je w wysokiej misce. Z umytej i osuszonej cytryny wycinamy skrobakiem do cytrusów(zester), wąskie paseczki skórki, które dodajemy do kwiatów. Cytrynę po obcięciu końcówek-piętek, tniemy na cienkie plastry i dokładamy do kwiatów. W garnku gotujemy lekki syrop z wody i cukru, dodajemy kwasek cytrynowy i gorącym zalewamy przygotowane kwiaty. Upewniamy się czy wszystkie kwiaty zostały przykryte syropem i po nakryciu ściereczką odstawiamy do zaparzenia na 24-48 godzin, co jakiś czas mieszając.

Gotowy syrop przelewamy przez gęste sito wyłożone podwójnie złożoną gazą i mocno wyciskamy aromatyczny płyn z kwiatów i plastrów cytryny.

Następnie jeszcze raz dokładnie filtrujemy syrop i przelewamy do wyparzonych butelek lub jeżeli chcemy przechowywać go dosyć długo, lepiej syrop zapasteryzować. W tym celu syrop po przefiltrowaniu doprowadzamy do zagotowania i wlewamy do wyparzonych butelek.

Syrop który nie jest pasteryzowany przechowujemy zawsze w lodówce, natomiast pasteryzowany  w chłodnej piwnicy.

Po otwarciu syrop zawsze przechowujemy w lodówce.

lipowe czekoladki

Lipowe czekoladki - traktuję wyłącznie jako ciekawostkę, która mnie nie zachwyciła swoim mocno perfumowanym smakiem.

(6 szt. wielkości dużego ptasiego mleczka)

  • 70 g niedojrzałych owoców lipy ( po usunięciu łodyżek,najlepiej uprażonych)
  • 5, 5 g suszonych kwiatów lipy
  • 1 łyżeczka cukru pudru lub glukozy
  • Dowolnie dla poprawy smaku: 1 łyżeczka rozpuszczonej czekolady lub rozpuszczalnej kawy bądź dowolnego likieru
  • Trochę oleju z pestek winogron ( w zależności od konsystencji 1-2 łyżeczki)

Suszone kwiaty lipy mielimy na proszek. Młode zielone owoce lipy ucieramy w moździerzu lub robocie na pastę, dodając zmielone na proszek kwiaty, cukier, dodatki smakowe i tyle oleju by otrzymać właściwą lekko lepiącą konsystencję.

Formować małe trufelki lub wcisnąć mocno masę do niewielkich foremek, po czym wybić na talerz i schłodzić w lodówce. Spożyć jeszcze tego samego dnia.

drukuj

czwartek, 16 czerwca 2011

 

Arcydzięgiel Litwor

Chyba nie będzie przesadą, kiedy napiszę, że jest to jedna z najcenniejszych roślin leczniczych pomagająca według starych przekazów „prawie na wszystko”, o czym można przeczytać w książkach zielarskich. Znana jest pod różnymi nazwami - ziele św. Ducha, gołębia pokrzywa, lubszcza, angielika, anżelika, archangelika, anielskie ziele, anielski korzeń, dzięgielnica, dzięgiel wielki . Wszystko w zależnosci od regionu, na którym rośnie. W Polsce spotyka się go w Tatrach, Pieninach, Sudetach nad brzegami potoków, rzek i miejscami na niżu oraz coraz częściej w przydomowych ogrodach. Lubi słońce, gleby gliniaste, wilgotne i bogate w składniki pokarmowe. Podobno do nas trafiła ze Skandynawii a ogromną popularnością cieszy się  we Francji, Holandii oraz Niemczech, że nie wspomnę o Grenlandii w której jest uznawana za jarzynę. Trudno jej nie zauważyć, gdyż znacznie góruje nad innymi roślinami dochodząc nawet do 2, 5 metrowej wysokości. Te, które spotkałam na swojej drodze miały około 2 metrów.

Arcydzięgiel Litwor

Skupmy się jednak na tym, co dla miłośników kulinarnych wyzwań jest najważniejsze a co można przygotować z młodych pędów i ogonków liściowych. I tak dojrzałe młode łodygi (zebrane przed kwitnieniem) zasmażone z cukrem dają pięknie wybarwioną na zielono i bardzo aromatyczną konfiturę, służącą do dekoracji tortów, mazurków, pierników lub wypieków z bakaliami typu keks. Te same ogonki liściowe z syropu cukrowego można kandyzować, otrzymując pokryte śnieżnym cukrowym nalotem smaczne łodyżki lub sporządzić wyciąg bądź nalewkę do aromatyzowania kremów, sorbetów owocowych lub napojów. Surowe świeże posiekane listki nadają znakomitego smaku śmietankowym serkom, a wymieszane z liśćmi mięty z majonezem lub winegretem stanowią świetną orzeźwiającą sałatkę. Liście gotowane lub pieczone z kwaśnymi owocami (np. w tartach) łagodzą ich cierpkość ( rabarbar, agrest) i  pozwalają zmniejszyć zużycie cukru w dżemach i galaretkach . Ale to nie koniec możliwości, bo młode liście można smażyć w cieście naleśnikowym, suszyć na herbatki, dodawać do zup, sosów, mieszanek ziołowych, ryb i owoców morza. Łodygi arcydzięgla można gotować na parze i podawać z masłem, tak samo jak szparagi. Pokrojone łodygi zioła są również idealne do przyrządzania pieczonej wieprzowiny. Myślicie, że to koniec jego możliwości? Skądże… Nasionka zmieszane z usiekanymi ogonkami liściowymi mogą służyć do przyprawiania drinków. Tłuczone nasiona arcydzięgla (niczym wanilia) stosowane są do deserów mlecznych,   a suszone mielone korzenie mają zastosowanie przy pieczeniu ciasteczek, przyrządzaniu niektórych sosów i potraw z ryb. Arcydzięgiel litwor jest ziołem posiadającym właściwości rozgrzewające i piżmowy aromat, co niektórzy bardzo sobie cenią w ginie, wermucie lub nalewce z korzenia arcydzięgla zwanym Dzięgielówką, lub słynnych klasztornych likierach.

 

anielskie ziele

A żeby nie było, że przedstawiam same rewelacje, to kilka ostrzeżeń. Niektórzy spotkanie z ziołem mogą przypłacić alergicznym zapaleniem skóry z wysypką np. poprzez trzymanie go lub wykopywanie korzenia w słoneczny dzień. Ponieważ arcydzięgiel zawiera potencjalnie szkodliwe związki chemiczne, jakimi są kumaryny, najlepszą radą jest konsumowanie zioła w umiarze. Kumaryny zawarte w arcydzięglu rozrzedzają krew, dlatego też osoby stosujące terapię przeciwkrzepliwą powinny unikać tego zioła a kobiety w ciąży lub karmiące piersią kategorycznie nie powinny go używać w żadnej postaci

Dotrwaliście do końca, to teraz przepis znaleziony w maminym zeszycie, który z ogromną przyjemnością przypnę do akcji Zielnik kuchenny i Przetwory 2011

anielskie ziele

Anżelika w syropie.

Składniki:

(4 słoiczki po 320 ml)

  • 1 kg łodyg liściowych arcydzięgla ( tych bez kwiatostanów)
  • 2 litry wody
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 800 g cukru
  • 3/ 4 szklanki wody
  • 1/ 4 łyżeczki kwasku cytrynowego

Łodygi arcydzięgla bez blaszek liściowych dokładnie myjemy, osuszamy i obieramy tak jak rabarbar. Kroimy na mniejsze kawałki i wkładamy do gotującej się wody z dodatkiem sody oczyszczonej.

Dodatek sody zapewni mam piękny zielony kolor. Gotujemy 5 minut, odcedzamy i przelewamy zimną wodą. Z cukru i wody gotujemy syrop, do którego wkładamy pokrojone na ukos kawałki arcydzięgla. Doprowadzamy do zagotowania i odstawiamy do następnego dnia.

W 1 łyżce wody rozpuszczamy kwasek cytrynowy i dodajemy go do konfitury. Doprowadzamy do zagotowania. Przekładamy konfiturę do prostych słoików, zalewamy gorącym syropem i natychmiast zamykamy stawiając słoiki na pokrywkach.

Anżelika w syropie.

Uwagi:

W związku z tym ,że syrop jest cudownym dodatkiem smakowym a 4 słoiczki szklistych łodyżek, to całkiem duża porcja dla przeciętnej rodziny, to proponuję zmniejszyc ilość łodyg liściowych o połowę, zachowując całą ilość syropu, który po rozlaniu do słoików z łodygami, przelewamy ( to co zostanie ) do małej butelki i wykorzystujemy na bieżąco do aromatyzowania.

drukuj przepis

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5