Ostatnie wpisy
Zakładki:
*
Autorka
Lekarstwo na chandrę
W chwilach wytchnienia
Z czterech stron świata
|
Wpisy z tagiem: chleb
sobota, 23 lipca 2011
Na wspólną radość, na chleb powszedni,
Czasami mężczyznom brakuje słów a czasami muszą podpierać się poezją Gałczyńskiego by wyrazić to, na co czeka wiele dziewcząt i kobiet….. Wyznania miłości, wspólnych planów, ślubu i wesela. Idąc tym tropem stworzyłyśmy z Alą alternatywę dla zamawianych w piekarniach chlebów weselnych, których ugryzienie czasami graniczy z cudem, nie wspominając o smaku i walorach estetycznych. Na początku nie było łatwo, bo i nasze oczekiwania były inne od pierwowzoru a temat w miarę zagłębiania wydawał się coraz bardziej interesujący, motywując nas do wirtualnego działania. Wiele listów, uwag, niepewności i powstał lekko słodki, z najlepszego ziarna, bogato zdobiony chlebek weselny będący dla nowożeńców zwiastunem nowego, pomyślnego, dostatniego życia. Chlebek długo pozostaje świeży i się nie kruszy. Alu, dziękuję za wspólny trud w stworzeniu tego kunsztownego wypieku. Wielki buziak.
Składniki: (na 1 bochenek) 1 kubek= 250 ml Wianek
Przygotować mleczko drożdżowe zalewając suszone drożdże dwoma łyżeczkami wody. Wymieszać i odstawić. W misie robota wymieszać 2, 5 kubka mąki pszennej z 0, 5 kubka mąki pszennej razowej i solą. Melasę rozpuścić w kubku letniej wody, dodać olej. W mące zrobić wgłębienie i wlać mleczko drożdżowe, zakwas ,wodę wymieszaną z melasą wraz olejem. Lekko wymieszać, tak by mokre składniki połączyły się ze sobą i połową mąki. Odstawić na 10 minut.
Zagniatać ciasto hakiem robota przez 6 minut, pamiętając, aby na 2, 5 minuty przed końcem dosypać 0, 5 kubka mąki pszennej. Zagniecione ciasto powinno odstawać od brzegów misy i być lekko klejące. Być może trzeba będzie dodać jeszcze trochę mąki, ale wolę ją dodawać dopiero po wyrośnięciu przy podsypywaniu ciasta . Przykryć misę ściereczką i odstawić do wyrastania w zależności od temperatury otoczenia na 1, 5-2 godziny. Można zrobić test palca. Jeżeli palec lekko wejdzie w ciasto a po wyjęciu pozostanie wolno zasklepiająca się dziura, to ciasto jest dobrze wyrośnięte. Czas wyrastania wykorzystujemy na lepienie dekoracji ze specjalnie przygotowanego wcześniej ciasta a które będzie miało ograniczoną tendencję do rozrastania. ( Przepis na końcu) Możemy z niego tworzyć liście, róże, kłosy, rozety i inne dekoracje. Pamiętajmy by odrywać z niego niewielkie kawałki ciasta, przykrywając pozostałą cześć folią spożywczą tak by nie wysychało. Oprószonymi mąką dłońmi wyjmujemy ciasto na omączoną elastyczną matę lub papier do pieczenia, starając się uformowac zgrabną kulę i rozpłaszczając ciasto wałkiem na wielkość o średnicy około 30 cm. Zrobić pośrodku placka niewielką dziurę.
Złapać równocześnie za brzeg ciasta i krawędź dziury. Dokładnie sklejając, kawałek za kawałkiem uformować wianek i stworzyć zgrabny szew. Oprószyć mąką, nałożyć arkusz papieru do pieczenia i przewrócić ciasto do góry nogami, tak by szew znalazł się pod spodem. Plastikową łopatką lub drewnianym nożem maczanym w pszennej mące nacinamy ciasto od zewnątrz, tak by powstało osiem klinów. Przy każdym klinie nacinamy pasek szerokości około 1 cm, który lekko wyciągamy, skręcamy i tworzymy cos w rodzaju ślimaka, układając go na środku klina przy otworze.
Prosty kieliszek owijamy papierem do pieczenia, obsypujemy mąką i wkładamy w otwór wianka. Wyjmujemy przygotowane dekoracje z lodówki i przyklejamy je na wodę, układając dowolnie na cieście. Ozdobione ciasto spryskujemy wodą, przykrywamy omączoną ściereczką i pozostawiamy do podrośnięcia na 30 minut. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni C. Wstawiamy blachę z ciastem na drugi poziom w piekarniku i pieczemy 45-50 minut. Na 15 minut przed końcem pieczenia, można ciasto dla połysku posmarować mlekiem.
Ciasto dekoracyjne
Ciasto najlepiej zagnieść dzień wcześniej, ale równie dobrze można je wykonać w dowolnym momencie i przechowywać do 5 dni w lodówce. Ozdoby można barwić naturalnymi barwnikami. Składniki:
Wszystkie składniki łączymy ze sobą i zagniatamy gładkie ciasto. Owijamy w folię lub przechowujemy w zamykanym pojemniku w lodówce. Przykłady zastosowania Róże
Odrywamy kawałek ciasta, oprószamy mąką i wałkujemy na niezbyt cienki placek, z którego wycinamy koła o średnicy 4 cm. Na ładną różę wystarczy 7-8. Układamy wycięte okręgi na zakładkę i lekko zwijamy ściskając rulon po środku. Przecinamy na pół otrzymując dwie zgrabne róże.
Liście
Potrzebujemy foremki do wycinania w kształcie łezki i plastikowego nożyka z ząbkami do wyciskania unerwienia.
Kłosy
Odrywamy kawałek ciasta, toczymy wałek, który dzielimy na dwie części. Każdą odpowiednio formujemy i nacinamy z grubszej strony po skosie. Inne
poniedziałek, 13 czerwca 2011
Ci co mnie znają doskonale wiedzą ,że nie trzeba mnie zbyt długo namawiać na upieczenie chleba, szczególnie kiedy zapraszają do jego upieczenia Ala i Atina. Od razu biorę się za reanimację zakwasu i rozmyślam, jakie wprowadzić zmiany by wszystkie składniki w chlebie zostały zjedzone zamiast tradycyjnego wydłubywania tego co niektórych kole w podniebienie. W tym przepisie takim wydłubywaczem są rodzynki, które według M, mogą być w cieście, ale nie w chlebie. W chlebie to, co najwyżej mogą być śliwki. Ale gdzie tu pasują śliwki i koper. Stanęło na tym, że będą rodzynki i żurawina dość mocno posiekane, zakwas pszenny zastąpię żytnim i dodam odrobinę mąki pszennej razowej. Ciasto przez ciągłe wietrzenie trochę opornie rosło, więc do wyrastania uformowanego już bochenka wstawiłam je do letniego piekarnika. Wszystkie inne zalecenia wykonałam jak w przepisie i otrzymałam fantastycznie upieczony i cudownie pachnący chleb.
Ala radzi, aby w wieczór poprzedzający pieczenie wziąść 22g zakwasu i 75 g mąki pszennej chlebowej oraz 75 g wody, wymieszać, nakryć i rano otrzymamy odświeżony gotowy zakwas. U mnie w tej roli wystąpił odświeżony zakwas żytni.
poniedziałek, 27 września 2010
Zaproszenie Oliwki do „Weekendowej piekarni # 86” przyjęłam z entuzjazmem no, bo jak nie odpowiedzieć na zaproszenie, kiedy lubię smak i zapach czarnuszki. Nie było innej opcji jak upiec chleb, który okazał się niezwykle smaczny i podbił serce męskiego grona. Jedyny mankament to, że chleb musi być pieczony w formie, co niestety ujmuje mu zarówno urody jak i smaku. Ale naprawdę, to drobiazg i z pewnością będę wracała do tego przepisu, który nie nastręcza wielkich problemów. Końcowe wyrastanie chlebowego ciasta pozostawiłam lodówce, która skutecznie je opóźniła, dzięki czemu mogłam już od samego rana nęcić zapachem pieczonego chleba. Drugą propozycją były precle, których upieczenie zmuszona jestem przełożyć na inny termin, czego dzisiaj bardzo żałuję patrząc jak pysznie wyglądają na zdjęciach u Oliwki. To naprawdę było fantastyczne wydanie Weekendowej piekarni, za co serdecznie dziękuję.
Przepis cytuję za autorką obecnego wydania WP Zaczyn:
Ciasto właściwe:
Wszystkie składniki zaczynu mieszamy bardzo dokładnie łyżką. Miskę przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy do wyrośnięcia na ok. 12 godzin (najlepiej na noc).
W dniu wypieku mąkę na ciasto właściwe mieszamy i odstawiamy na 20 minut. Dodajemy zaczyn i wyrabiamy ciasto około 10 minut, dodając stopniowo cukier, sól i oliwę. Kiedy będzie lśniące i gładkie, formujemy kulę i wkładamy ją do nasmarowanej oliwą miski. Przykrywamy i odstawiamy do wyrośnięcia na 3 godziny, pamiętajac aby w tym czasie mniej więcej co godzinę odgazowac ciasto (przebijając kulę i lekko wygniatając ciasto za każdym razem).
Kiedy ciasto przyrośnie mniej więcej dwukrotnie, jeszcze raz je zagniatamy, dodając oliwki i czarnuszkę; Formujemy okrągły bochenek (co nie jest łatwe, bo ciasto jest dość luźne). Układamy go w wysmarowanej olejem lub wyłożonej pergaminem formie keksowej lub tortownicy. Formę szczelnie owijamy folią spożywczą i odstawiamy, aż co najmniej trzykrotnie powiększy swoją objętość (musi podchodzić do krawędzi formy).
Piekarnik rozgrzejwamy do 200 stopni. Wierzch wyrośniętego ciasta smarujemy oliwą i posypujemy dodatkowo czarnuszką.
Pieczemy około 40 minut.
Smacznego
![]()
sobota, 17 lipca 2010
W rozmowie z Alą, przyznałam się, że męczy mnie i spać nie daje zapamiętane zdjęcie chleba z kurkami. Wyobraźcie sobie ten zapach, ten smak… Pokusa, której trudno nie dać się zniewolić. Jedno co wiedziałam na pewno, to to , że musi to być pszenny zakwasowiec ze swym wyraźnym, choć delikatnym smakiem. I, tak dałam się podpuścić doskonałej nauczycielce Ali (Margot) do odrobienia 11 odcinka „Piekarni po godzinach”, w której chleb wiejski, czyli JTs Landbrot à la zorra zagrał pierwsze skrzypce. To prawda, że jest pyszny, czasochłonny i niespodziewanie prosty do wykonania. Mercedes z wysokiej półki* jak napisała Ala. Zgadzam się w 100% z tym stwierdzeniem, chociaż jest małe ale… bo, czy można rasować doskonałość?
Podrośnięte ciasto podzieliłam na dwie części i do jednej dałam lekko podduszone kurki, starając się je równomiernie rozłożyć w cieście. A, że przy tym wyrabianiu zastała mnie noc, więc chlebki ułożone w koszyczkach i przykryte ściereczkami, trafiły do lodówki na 5 godzin. Rano rozgrzałam piekarnik i zapach pieczonego chleba z kurkami mnie oczarował. Coś wspaniałego! Niecierpliwie czekałam by lekko przestygł i trzymając nóż drżącymi dłońmi odkroiłam piętkę, pstryknęłam szybkie zdjęcie, i…. Wgryzłam się w ten smak… To nie jest sam smak, to poezja smaku! Wiem, że zakrawa to na samouwielbienie, ale kiedy podnosicie kromkę do ust najpierw odkrywacie zapach rozmarynu, zamykacie oczy i przenosicie się do lasu dającego lekki chłód i bijącego w nozdrza zapachu parującej ściółki. Czujecie zapach i smak kurek. Ale to nie koniec cudownego doznania, bo sercem całości jest delikatny, wręcz aksamitny smak chleba. Rewelacja! Alu, bardzo dziękuję za sprowokowanie mnie do upieczenia tego chleba. Polecam! Przepis cytuję za autorkami a po szczegóły powstawania wiejskiego chleba zapraszam do Piekarni po godzinach.
Biga Ewentualnie: *150 g lekko podduszonych, posiekanych na drobniejsze kawałki kurek(pieprznik jadalny) *1 łyżeczka drobno posiekanego świeżego rozmarynu *Świeże kurki do ozdoby ( po upieczeniu będą lekko chrupiące)
Można np. wieczorem przygotować bige, poolish i zakwas i odstawić przy 25 st. na 10 -12 godz. (U mnie ciasto zostało podzielone na dwie części i do jednej z nich zostały dodane podduszone kurki wymieszane ze świeżym rozmarynem. Koszyczki z uformowanymi chlebami na 5 godzin zniknęły w czeluściach lodówki. Każdy z chlebów piekłam osobno.) Smacznego
piątek, 05 marca 2010
Powstawanie tego bochenka, przysporzyło mi kilka siwych włosów, ale zapewne tak już jest stresująco, kiedy nie ma się zbyt dużego doświadczenia w wypiekaniu chleba. Sam początek był wspaniały, bo zaczątki cudownie wyrosły. Zachęcona, wcześniej wróciłam do domu, aby powygniatać ciasto jak trzeba, a nie zapakować go bezmyślnie do maszyny. Po pierwszym złożeniu kleistej masy, optymizm prysł. Pomyślałam, że nie będzie łatwo. Ale drugie składanie poszło bez problemu i zgrabna kula ciasta wylądowała w koszyku. Minęło prawie dwie godziny a chleb, tylko lekko drgnął do góry. Cóż było robić? Przeniosłam mój kapryśny bochenek bliżej grzejnika, zaglądając do niego, co chwilę. Przy kolejnym sprawdzaniu odetchnęłam z ulgą, bo trochę mu przybyło centymetrów. Kiedy wepchnęłam go na rozgrzaną blachę, rozlał się niczym mleko. (Tu, rozległ się mój jęk rozpaczy) Pogodzona z zaistniałą sytuacją, zajęłam się przeglądaniem nabytej gazety. Za chwilę jednak byłam już przy piekarniku, patrząc zdumionymi oczyma, jak mój inteligentny bochenek niczym poduszkowiec uniósł się nad blachą. Cud nad cuda ….. Pomyślałam, uśmiechając się do pierwszego bochenka bez dodatku drożdży. Takich emocji nie miewam zbyt często przy słodkich wypiekach, dlatego wszystkim lubiącym ekstrema gorąco polecam cotygodniowe spotkania w obecnej kuchni Gospodarnego szczęścia, która to przejęła Naszą Weekendową piekarnię prowadzoną przez Margot. Ali, bardzo dziękuję za znaleziony przepis, bo bardzo sobie cenię Jej i Tatter doświadczenie. Przepis cytuję za autorką.
*Margot proponuje na kilka godzin przed przygotowaniem zaczątków, skorzystać z 1 łyżeczki zakwasu przygotowanego w ramach WP po godzinach, dodając do niej 1 łyżeczkę mąki żytniej razowej i tyle wody, aby powstał dość rzadki zakwas. Odstawiamy w ciepłe miejsce, by później użyć 1 łyżkę do zaczątku pszennego. -40 g maki żytniej razowej
Wykonanie: Tak przygotowane ciasto zostawiamy na 2- 2 1/ 2 godziny w temperaturze 22-23C. Smacznego :)
poniedziałek, 01 marca 2010
Tym razem weekendowy wyjazd, zakłócił mi plany dotyczące pieczenia chleba i jedynie zdążyłam odrobić lekcję z Weekendowej piekarni po godzinach. Tatter, Polka i Margot, jako wspaniałe nauczycielki stanęły na wysokości zadania, stwarzając niepowtarzalny firmowy chlebek. Zaproponowany chleb okazał się bardzo smacznym bochenkiem, o niekruszącym się wnętrzu i długo pozostającym mięciutkim kąskiem. Z przepisem się polubiłam, więc będzie do nas wracał :) a w zasadzie to już dzisiaj powróci, by jutro pojechać w daleką podróż. No, bo jak nie ulec prośbie pieczenia, kiedy słyszy się opinię, że jest smakowity :D
Dziewczyny, bardzo dziękuję! Składniki: -200g zakwasu żytniego razowego (100% hydracji) -290g wody -400g białej pszennej mąki chlebowej -100g pszennej mąki razowej -1/2 łyżeczki drożdży instant (opcjonalnie) -12g soli
Wykonanie: Zaczyn wymieszać z mąka i wodą (ew. drożdżami). Zostawić na 20 minut. Następnie dodać sól i zagnieść gładkie, delikatnie lepkie ciasto. Zostawić do wyrośnięcia na 2 godziny w temp 24 C, składając ciasto raz po godzinie. Ukształtować okrągły bochenek i złączeniem w górę włożyć do koszyka. Kosz wsunąć do dużej foliowej torby. Ostatnia fermentacja powinna zając ok. 1 1/2 godziny.
Piec z kamieniem rozgrzać do 250C. Nacięty bochenek wsunąć do naparowanego pieca i piec z parą przez 10 minut. Temperaturę pieca zmniejszyć do 230C i piec jeszcze 25 minut. Przed pokrojeniem chleb należy dobrze wystudzić. Smacznego:)
czwartek, 18 lutego 2010
Do końca nie wiedziałam, czy znajdę czas na wspólne pieczenie w ramach Weekendowej Piekarni #63. Obecna gospodyni, którą została Gospodarna Narzeczona, zaproponowała przepisy, którym trudno było się oprzeć. Wszak tylko, cwiczenie wypieku chleba, doprowadza mnie do coraz to lepszych bochenków. I pomimo że daleko im jeszcze do perfekcji, to przedstawianie tego, co się upiekło na blogu, niezmiernie mnie mobilizuje do podejmowania kolejnych prób. Zaczynam od przedstawienia chleba, którego smaku byłam po prostu ciekawa. Nie posiadając na stanie mąki gryczanej, zmieliłam kaszę krakowską, która także jest z gryki. Przygotowanie, pate fermentee było tak proste, że wręcz zaskakujące. Kiedy napuszona masa zaczęła uciekać z miski wiedziałam, że będzie to coś, co zagości na stałe w moim domu. Wyrabianie ciasta pozostawiłam maszynie do wyrobu chleba, bo w tygodniu jest to wygodne dla mnie rozwiązanie. Swój bochenek, piekłam 10 minut dłużej bojąc się, aby nie był w środku niedopieczony. Sam chleb, jest trochę cięższy z ledwie wyczuwalną nutą gryki. Ciasto pięknie wyrosło, ale po wyjęciu z koszyka przybrało bardziej rozłożystą formę, nad czym ubolewam. Piekłam z połowy składników przeznaczonych na chleb, wykorzystując pozostałe pate fermentee do zrobienia boskiego flamiche, na pięknie puchatym cieście, w które nie wnika nadzienie powodując rozmiękanie całości. Ale o tym w innej notce, bo wyjątkowo zasługuje na osobny wpis, na który już dzisiaj zapraszam:) Przepis cytuję za autorką Proporcje na dwa duże bochenki. Proponuję upiec z połowy porcji.
Hamelman chleby o tej wadze piecze około 35-40 minut. Smacznego :)
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||