Ostatnie wpisy
Zakładki:
*
Autorka
Lekarstwo na chandrę
W chwilach wytchnienia
Z czterech stron świata
|
Wpisy z tagiem: kokos
poniedziałek, 14 maja 2012
Jak dla mnie, maj to jeden z sympatyczniejszych miesięcy. Nie dość, że od bladego świtu ptasi budzik nie daje pospać, to i przyroda codziennie zaskakuje mnie swoim wyglądem. I chociaż przez krótką chwilę patrzę na świat załzawionymi oczyma a plamy na twarzy skrzętnie ukrywam pod odpowiednim makijażem, to za nic nie zamieniłabym go na inny miesiąc. Maj to również miesiąc, w którym zaczęła się moja przygoda z blogowaniem. Najpierw krótka notka-zapoznanie i ….Cisza na cały tydzień, przez który smakowałam bloxa jak markizowe ciasteczko rozklejając go na dwie połówki i zlizując apetyczny środek:) 14 maja dokonałam pierwszego wpisu i ten dzień został uznany, jako początek mojego blogowania, albo i końca, bo tak jak wielu blogerów, wpadłam w to całe zamieszanie niczym śliwka w kompot. Miało być, tak na chwilę, tak tylko dla mnie, malutkie miejsce, w którym zapiszę kolejne fascynacje i zmobilizuję się do systematyczności. Nic bardziej mylnego, jak nie potrafiłam, tak nadal nie potrafię trzymać w ryzach swojego charakteru, idąc na żywioł bez głębszego planowania. Patrząc na to wszystko teraz, tak z perspektywy to wierzcie mi albo nie, ale na wspomnienie wielu wpisów oblewam się soczystym rumieńcem. Niedopracowane notki, zdjęcia robione nie aparatem a przez aparat…. Czysta prowizorka i mój trudny początek, pełen wątpliwości i ogromu fascynacji. Po tych kilku latach, nareszcie dotarła do mnie prawda, że to właśnie takie a nie inne zachowanie mnie kręciło i niesamowicie pobudzało do działania. Wiele jeszcze mam do zrobienia, wiele muszę przełamać zakorzenionych we mnie barier. Krok po kroku do upatrzonego celu… Dobrze, że mam przy sobie wsparcie wielu fantastycznych osób. Jedną z nich jest Grażynka prowadząca błoga o dźwięcznym tytule Grażyna gotuje, dzięki której zamiast dalej pufać i wystawiać najeżone igiełki, otworzyłam się na bezpośredni kontakt, z blogerami, biorąc udział w Warszawskiej konferencji Food Blogger Fest zorganizowanej przez Ugotuj.to ze wsparciem Kamis w siedzibie Agory. Było naprawdę miło zarówno za sprawą organizatorów jak i wyjątkowych uczestników. Można było dowiedzieć się jak nakręcić instruktażowe kulinarne filmiki ( Kotlet TV), jak złapać i oswoić światło w fotografii lub apetycznie pisać o jedzeniu, które jak się po chwili okazało wypełnione jest po brzegi seksem doprowadzającym jedzących do nieustannych orgazmów. W przerwie oprócz wzajemnego się poznawania, można było popróbować pysznych ciast, wypić kawę, posmakować wina czy oddać się namiętnym rozmowom z innymi blogerami,przekonując się , że blogerki to naprawdę fajne babki, o wielu talentach. Poznałam miedzy innymi cudowną autorkę bloga „Jak udusić kurę, czyli Co każda młoda panna po 30 powinna wiedzieć o jedzeniu” czy niezwykłą prelegentkę Monikę Walecką z „Gotuje, bo lubi” i wiele innych osób, których aż trudno wymienić. Więcej na ten temat możecie przeczytać u Ilony z którą to i jeszcze kilkoma innymi uczestnikami konferencji miło spędziliśmy czas w Maglu . No dobra, wymienię niech zazdroszczą ci, których tam z nami nie było. A zatem w Cafe Magiel na Stępińskiej smakowali z umiarem : Ewelina z Around The Kitchen Table, Magda z Cakes and the City, Łukasz z JedzeniaDoRzeczy, Agata z Eksperymentalnie, Grażyna z GrażynaGotuje, Agata z KuchniaAgaty, Monika z GotujeBoLubi, Ilona z Blogosfery, Ewelina z LubięToGotowanie, Maciek z Mediafun, oraz ja. Zanudziłam?... Mam nadzieję,że nie i jednak przez to przebrnęliście bo na blogowy urodzinowy deser jest zrolowana Pavlova z truskawkami w otoczeniu kokosa. Prawdziwe niebo w gębie! Przepis zgłaszam do Kokosowego szaleństwa :) Wypieków z truskawką :)oraz Biało-czerwoni :)
Składniki Beza
Nadzienie
Dekoracja
*proszek kokosowy to nic innego jak drobno zmielone, przypominające kaszkę wiórki kokosowe z lub bez odrobiny cukru. Ubijamy białka z z drobnym cukrem na sztywną pianę. Dodajemy proszek kokosowy i delikatnie łączymy z bezą. Klasyczną blachę do wypieku ciastek wykładamy pergaminem i rozprowadzamy na nim kokosową pianę. Pieczemy 20 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C, umieszczając blachę z ciastem na środkowym poziomie. Upieczona beza powinna z wierzchu i od spodu być chrupka i posiadać piankowy środek. Gotową blat wyjmujemy i studzimy. Ubijamy śmietanę z cukrem waniliowym, dodajemy śmietankę lub krem kokosowy i jeszcze przez chwilę ubijamy. Truskawki myjemy, osuszamy i kroimy na ćwiartki lub dowolne cząstki.
Ubitą śmietaną rozprowadzamy na bezowym blacie, obsypujemy truskawkami i łapiąc za brzeg wystającego spod ciasta pergaminu delikatnie rolujemy. To naprawdę nie jest trudne i zapewniam, że skoro mi się udało zrolować ciasto za pierwszym podejściem, to każdy sobie poradzi:) Posypujemy cukrem pudrem, ostrożnie przenosimy na półmisek, ozdabiamy pachnącymi liśćmi i truskawkami. A na koniec, kroimy sobie solidną porcję i doświadczamy najprawdziwszej ekstazy:) Pavlova nie należy do ciast trwałych , dlatego najlepiej spożyć bezową pokusę w ciągu 24 godzin. Ciasto przechowujemy w lodówce lub jeżeli macie temperament niejadka to po dokładnym owinięciu w folię aluminiową mrozimy i spożywamy, jako deser lodowy. Źródło inspiracji: Makeaa ja suolaista puutarhasta - Sirpa Talka
środa, 04 maja 2011
Ranek zaskoczył mnie śniegiem i cudnymi promieniami słońca. Brr…. Zimno….. Może wskoczyć ponownie do łóżka, nakryć się kołdrą i udawać, że to tylko sen…… Nic z tego… Trzeba wstać, wyciągnąc jakiś grubszy sweter, nakarmić kota . Pociechą takiego poranka może być zapach świeżo parzonej kawy i kokosowa babeczka….. Inspiracja-Imprezowe bufety Przepis dopisuję do kulinarnej akcji amore del tropico Składniki : (6-9 sztuk)
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni C. Białka lekko ubijamy z cukrem. Dodajemy wiórki, skórkę i sok z cytryny. Mieszamy i przekładamy ciasto do silikonowych foremek na muffiny. Pieczemy 15 minut. Studzimy w formie. Przygotowujemy krem. W tym celu rozpuszczamy białą czekoladę na parze. Ubijamy śmietankę i łączymy ją z rozpuszczoną, ostudzoną czekoladą. Truskawki kroimy na cząstki lub plastry. Babeczki wyjmujemy z foremek, smarujemy wierzch kremem i ozdabiamy truskawkami. Uwagi: Ilość babeczek zależy od ilości ciasta, którym wypełniamy foremki. Ja wolę niższe ciastka, więc formę zazwyczaj wypełniam do połowy jej wysokości. Gotowe ciastka po pewnym czasie przechodzą wilgocią od polewy stając się bardzo mięciutkie. Kiedy używamy świeżo tartych wiórek kokosowych, ciastka będą bardziej tłuste, natomiast wiórki kupowane w sklepie są pozbawione oleju, dzięki czemu wypiek będzie bardziej dietetyczny.
czwartek, 02 września 2010
Zostałam wytypowana przez Oliwkę, Pinkcake,Grażynkę do kolejnej blogowej zabawy, mającej na celu zaglądnięcie w głąb swej duszy i przyznanie się do tego, co lubimy. Rozumiem, że idea zabawy ma na celu poznanie nas bardziej prywatnie, co nie jest łatwe, bo często zaskakują nas zarówno prywatne pasje jak i wygląd osób, które znamy z blogowych notek. Do ujawnienia swojego wizerunku jeszcze nie dojrzałam, więc zostaje przyznać się do malutkich słabostek, których towarzystwo bardzo lubię…. Gapa ze mnie , bo ustrzeliła mnie również Nobleva i Karmel.itka
Uff…. I jest kolejny malutki wycinek tego, co wypełnia moje życie;) Kolejnym etapem zabawy jest obdarowanie tym wyróżnieniem 10 osób, które pociąga zabawę dalej, wzbogacając naszą wiedzę o sobie. Tu się wyłamię, bo tak naprawdę to każdy, do kogo zaglądam przemyca cząstkę siebie, swoich emocji, rozterek, smutków i radości na karty swojego bloga dając nam wyobrażenie o sobie. Błyskawicznie odczytujemy, że trzeba napisać dobre słowo, zaoferować pomoc czy podtrzymać na duchu w prywatnej poczcie. To blogowa przyjaźń, wolno dojrzewająca, ważna
A skoro nie samą zabawą człowiek żyje, to zapraszam na Kokosowe kuleczki w gorzkiej czekoladzie. Proste i szybkie w przygotowaniu ucieszą każdego kokosowego łasucha. Tak naprawdę i bez czekoladowej polewy są łakomym kąskiem. Z podanych niżej składników otrzymujemy 30 sztuk, wielkością zbliżonych do orzechów włoskich. Polecam Składniki:
Do garnuszka o grubym dnie wlewamy mleko i wsypujemy cukier. Podgrzewając rozpuszczamy cukier, doprowadzając do lekkiego zgęstnienia syropu. Kiedy syrop zacznie się burzyć, natychmiast zdejmujemy i mieszając uspokajamy płyn. Wsypujemy pozostałe składniki i dokładnie mieszamy. Kiedy masa zgęstnieje, rozdrabniamy masę miksując całość „żyrafą”. Z lekko ostudzonej masy rolujemy kulki, pomagając sobie łyżką do melonów i odkładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni i wstawiamy kokosowe kuleczki na 10-12 minut. Nie mogą się zrumienić. Wyjmujemy i odstawiamy do ostudzenia. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. W kuleczki wbijamy wykałaczki. Oblewamy polewą i poruszając kulistym ruchem patyczek z nabitą kuleczką pozbywamy się nadmiaru czekolady. Jeżeli chcemy uzyskać bardziej gładką powierzchnię kuleczek, to po zastygnięciu pierwszej warstwy, polewamy drugą warstwą. Odstawiamy do zastygnięcia wbijając patyczki w gruby styropian. Układamy w papierowych kubeczkach i przenosimy do pudełka. Smacznego
piątek, 15 maja 2009
Kolejne wariacje na temat …….Kokosanek, otoczonych chrupiącą skorupką z jeszcze bardziej mięciutkim, kokosowym środkiem prawdziwe „kokosmaczki” doskonałe do popołudniowej herbaty i ciekawej książki. Przepis rodzinny.
Składniki na 8 dużych ciastek:
1 szklanka wiórków kokosowych Nagrzać piekarnik do 180 stopni i wyłożyć blaszkę do pieczenia woskowanym papierem. Sypkie składniki wymieszać w misce, odstawić na bok. Białka ubić na sztywno. Domieszać suche produkty do piany delikatnie mieszając. Na końcu dodać syrop kokosowy. Gdyby masa była zbyt lejąca można dodać więcej wiórek. Wykładać ciasto gałkownicą do lodów na blachę, pamiętając o odstępach pomiędzy „ kokosmaczkami”. Można tez formować małe kulki, pamiętając o skróceniu czasu pieczenia o 5 minut. Wstawić blaszkę do piekarnika na niższy poziom na 15 minut, lub do czasu zrumienienia. Złociste ciastka wyjąc i przełożyć na kratkę do ostudzenia.
Smacznego:)
czwartek, 14 maja 2009
Chodzą za mną ….Wszystko nimi pachnie …… mam obsesyjny apetyt na …… kokosanki. Chrupiące z wierzchu, mięciutkie w środku, takie przepyszne. No cóż, tak się zdarza wszystkim łasuchom, jednak większość przepisów bazuje na jajach a ja znów, mam w lodówce tylko białka…….. I narastający apetyt. Więc stwierdziłam, że będą inne niż zwykle i upiekłam osiem wielce satysfakcjonującej wielkości ciasteczek na wzór klasycznego ciasta makaronikowego.
Składniki na 8 sztuk: Oziębione białko ubić na pianę, stopniowo dodając cukier i sok z cytryny. Do ubitej piany dodać wiórki kokosowe i delikatnie wymieszać szpatułką. Rozgrzać piekarnik do temperatury 190 stopni. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia i wykładać ciasto łyżką do nakładania lodów, zostawiając większe odległości między ciastkami. Piec 15 – 20 minut pilnując, aby się za mocno nie przyrumieniły. Po upieczeniu, zdjąć z blachy i przełożyć na kratkę do ostudzenia. Rozpuścić czekoladę dodając śmietankę, wymieszać i rozsmarować na ciasteczkach obsypując je wiórkami.
Smacznego. | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||